Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna chińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medycyna chińska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 stycznia 2018

Znaczenie badań fitochemicznych dla lepszego poznania farmakognozji ziół, a przez to poszerzenie zastosowania Tradycyjnych Leków Chińskich w praktyce (TLCh)

Zioła są wykorzystywane do leczenia zarówno w medycynie zachodniej, jak i w medycynie chińskiej. Zioła chińskie i zioła zachodnie posiadają własną farmakologię chińską, która nie ma nic wspólnego z farmakologią zachodnią.

Na czym opiera się farmakologia chińska?

 Jej korzenie sięgają V wieku p.n.e., a jej pierwsze elementy obejmowały proste właściwości lecznicze ziół, takie jak charakter termiczny czy smak i przynależność do obiegów czynnościowych.
 Z biegiem czasu farmakologia chińska poszerzała swoje elementy i obecnie zawiera: î charakter termiczny, î smak, î przynależność do obiegu czynnościowego i meridianu, î pojęcie zioła kierunkowego, î kierunek działania zioła, î ośrodek działania zioła, î działanie i wskazania zioła, î toksyczność (Du Xing), î dawkę dzienną i czas gotowania, î kombinacje ziół, î tolerancję (compatilibitatio), î nietolerancję (incompatilibitatio), î przeciwwskazania, î ciążę i zioła zabronione w ciąży, î działanie fizjologiczno-farmakologiczne zioła. 
Tylko ostatnia właściwość zioła pochodzi z medycyny zachodniej, a dokładniej z farmakognozji zioła. Większość elementów farmakologii chińskiej zioła tworzona była empirycznie przy obserwacji działania okre- ślonego surowca leczniczego w trakcie procesu leczenia chorego. 
Ten proces trwał tysiąc lat. (…) W związku z koniecznością zaszeregowania ziół zachodnich do poszczególnych grup chińskich ziół powstała konieczność nowej klasyfikacji, która lepiej odpowiadałaby wymogom rynku farmaceutycznego zachodniego i byłaby łatwiejsza do nauczenia się przez studentów.

32 GRUPY LEKÓW ZIOŁOWYCH

Współczesny zielarz nie potrzebuje dziesiątków lat praktyki, aby prawidłowo i skutecznie zastosować określone zioło chińskie. Ten brak praktyki był podstawą do znacznego obniżenia poziomu zachodniego ziołolecznictwa, prowadzącego prawie do jego obumarcia. Dobrze opracowane właściwości farmakologiczne ziół zachodnich i ich dzia- łanie w próbach eksperymentalnych znacznie ułatwiły ich zaklasyfikowanie do chińskiej fitoterapii.

I Leki ciepłe o smaku ostrym, uwalniające powierzchnię (Medicamenta liberantia speciei temperata et acria)
II Leki zimne o smaku ostrym, uwalniające powierzchnię (Medicamenta liberantia speciei frigida et acria)
III Leki ochładzające wewnętrzne gorąco i ściągające ogień (Medicamenta refrigerantia caloris intimae, diffundentis ardoris)
IV Leki ochładzające obieg czynnościowy wątroby i poprawiające wzrok (Medicamenta refrigerantia orbem hepaticum et clarificantia oculus)
V Leki ochładzające Xue (Medicamenta refrigerantia Xue)
VI Leki ochładzające i wysuszające wilgotne gorąco (Medicamenta refrigerantia et torrefacientia caloris humidus)
VII Leki ochładzające i usuwające toksyny (Medicamenta refrigerantia et detoxicantia)
 VIII Leki ochładzające gorąco z osłabienia (Medicamenta refrigerantia caloris inanitas)
IX Leki aromatyczne, transformujące i usuwające wilgotność i gorąco lata (Medicamenta aromatica transformatoria et expellentia humoris et aestus)
X Leki moczopędne i wydalające wilgotność (Medicamenta diuretica exstillantia humoris)
XI Leki usuwające wiatr i wilgotność (leki przeciwreumatyczne) (Medicamenta expellentia venti et humoris)
 XII Leki ocieplające wnętrze (Medicamenta tepefacientia intimae)
XIII Leki regulujące Qi (Medicamenta regulatoria Qi)
 XIV Leki usuwające zastoje Xue (Medicamenta expellentia stasis Xue)
XV Leki zatrzymujące krwawienie (Medicamenta haemostiptica) XVI Leki wzmacniające Xue (Medicamenta supplentia Xue)
XVII Leki transformujące zimny śluz (Medicamenta transformatoria pituitae frigidae)
 XVIII Leki transformujące gorący śluz (Medicamenta transformatoria pituitae calidae)
XIX Leki przeciwkaszlowe (Medicamenta tussostatica)
 XX Leki poprawiające trawienie (Medicamenta digestiva)
XXI Leki wzmacniające Qi (Medicamenta supplentia Qi)
XXII Leki wzmacniające Yang (Medicamenta supplentia Yang)
XXIII Leki wzmacniające Yin (Medicamenta supplentia Yin)
 XXIV Leki ściągające (Medicamenta adstringentia)
XXV Leki uspokajające (Medicamenta sedativa)
 XXVI Leki uspokajające obieg czynnościowy wątroby (Medicamenta sedativa orbis hepatici)
 XXVII Leki resuscytacyjne (Medicamenta resuscitantia)
 XXVIII Leki przeciwwymiotne (Medicamenta inhibentia vomitus)
 XXIX Leki przeczyszczające (Medicamenta laxantia)
XXX Leki przeciwpasożytnicze (Medicamenta antiparasitica)
XXXI Leki do użytku zewnętrznego (Medicamenta ad usum externum)
 XXXII Leki różne (Medicamenta varia)

CHIŃSKIE SYNDROMY A ZACHODNIE SCHORZENIA (…)
Te chińskie właściwości ziół odgrywają bardzo dużą rolę w leczeniu, a jednocześnie stanowią mur uniemożliwiający zachodniemu lekarzowi ich ordynację. Terapeuta chiński nie potrzebuje znać właściwości fizjologiczno-farmakologicznego określonego zioła, aby go prawidłowo zastosować w leczeniu. Pracuje on bowiem z chińskimi syndromami, a nie z zachodnimi schorzeniami. Nazwa syndromu wskazuje już na konieczność wyboru odpowiedniej grupy leków, a lokalizacja i charakter dolegliwości uzupeł- niają wybór określonego zioła.

Ordynacja ziół w medycynie chińskiej jest trudna i praktycznie, bez nauczenia się podstaw teoretycznych i diagnostyki chińskiej, niemożliwa do przeprowadzenia przez zachodniego lekarza. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta: medycyna chińska opiera się na nauce syndromów chińskich, a nie pojęć klinicznych chorób zachodnich. Pojęcia syndromów powstawały w okresie, kiedy nie istniały żadne podstawy współczesnej anatomii, fizjologii i patofizjologii.

 Medycyna powstała w Chinach była i jest medycyną empiryczną, opierającą swoje leczenie na obserwacji chorego. Obserwacje te były przekazywane w pismach lekarskich i korygowane przez następne pokolenia – aż do naszych czasów. 
Dopiero teraz, w ostatnich 50 latach, doszło do wyja- śniania patogenezy chorób w oparciu o biochemię, genetykę i współczesną patofizjologię komórek i tkanek. (…)

Podstawą leczenia chińskiego jest diagnostyka chińska. Dobór rodzaju leczenia odbywa się w oparciu m.in. o tradycyjną diagnostykę chińską z języka i z pulsu. Terapeuta chiński potrafi również przeprowadzić zwykłe badanie fizyczne chorego, np. badanie brzucha czy oględziny skóry chorego. Elementy tej diagnostyki zachodniej należą również do diagnostyki chińskiej.

W ostatnim czasie w medycynie chińskiej coraz częściej analizowane są wyniki badań laboratoryjnych krwi i moczu. Wynika to z tego, że dobry terapeuta jest już w stanie przy pomocy klasycznej diagnostyki chińskiej uzyskać podejrzenie np. braku witaminy D3 czy B12, niedoczynności lub nadczynności tarczycy, przewlekłej infekcji paciorkowcowej, ciężkiej anemii lub zmian chorobowych pęcherza moczowego.

Również badanie testów enzymatycznych i innych na wczesne wykrywanie chorób nowotworowych (PSA, CRP, CEA, AP, eozynofile w obrazie krwi i inne) stało się rutyną w wielu praktykach medycyny chińskiej. To samo dotyczy wykonywania badań radiologicznych – do badania PET (positronen emissions tomographie) włącznie.

 Praktycznie nie ma już metod badań zachodnich (naturalnie – bez potrzeby specjalnego wykształcenia), które nie miałyby znaczenia w stawianiu chińskiej diagnozy syndromu. Medycyna chińska przejęła całą wiedzę zachodnią, ale w wyborze leczenia kieruje się diagnozą chińską. Nierzadko zdarza się, że właśnie leczenie zachodnie, np. operacja, jest najważniejsze i stoi na początku łańcucha terapeutycznego.

Tego rodzaju rozstrzygnięcia znajdują swoje miejsce w leczeniu chorób nowotworowych. Oczywiście, medycyna chińska unika samodzielnego leczenia chorób nowotworowych.
 Leczenie tych schorzeń jest integracyjne. W przypadkach, kiedy chory odmawia dalszego leczenia zachodniego lub współczesna onkologia nie widzi już szans na dalsze leczenie onkologiczne, prowadzenie chorego przejmuje lekarz domowy wraz z chińskim terapeutą. Efekty takiego postępowania w leczeniu są bardzo dobre.

TERAPIA MOLEKULARNA
 Era chemioterapii i radioterapii w onkologii pomału odchodzi do lamusa. Ich miejsce zajmuje terapia molekularna, bazująca na immunologii komórek nowotworowych. Leki tej terapii są bardzo oszczędne w uszkadzaniu tkanek zdrowych i niszczą tylko komórki nowotworowe. Zdrowe komórki organizmu pozostają nietknięte. 
Terapia ta jest niezwykle kosztowna i wymaga współpracy z dobrze wyposażonymi laboratoriami genetycznymi i cytologicznymi, które są w stanie szybko ustalić sekwencję genów i zaklasyfikować określony nowotwór do konkretnego leczenia. 
Chwilowo leczenie to obejmuje tylko kilka nowotworów – raka płuca, prostaty, piersi, jelita grubego, skóry i białaczki. 
Efekty tej terapii znacznie przekraczają efekty standardowego leczenia przeciwnowotworowego. W tym nowym aspekcie leczenia chorób nowotworowych powstaje pytanie: na ile zioła fitoterapii chińskiej mogą wpływać na zmniejszenie efektu leczenia terapią molekularną? 

Autor słyszał tylko o kilku przypadkach leczonych integracyjnie leczeniem immunologicznym i chińskim. Biorąc udział w zjazdach onkologicznych, dotarł do „papieży” leczenia molekularnego w Niemczech. 
Po uprzednim wyjaśnieniu zasad działania ziół chińskich specjaliści leczenia molekularnego uznali, że równoległe podawanie ziół, których głównym zadaniem jest wzmacnianie kory nadnerczy i funkcji trzustki, zapobieganie zlepiania się płytek krwi, hamowanie nadmiernych krwawień oraz wzmacnianie czynności krwiotwórczej szpiku kostnego i innych, nie może mieć negatywnego wpływu na leczenie molekularne, a wręcz przeciwnie – powinno je wspierać! 
Niestety, wypowiedzi te padały w kuluarach kongresowych i w związku z tym nie były wiążące. 
Świadczą jednak o tym, że coraz bliższy jest czas, kiedy medycyny chińska i zachodnia będą się uzupełniać w leczeniu chorych

Zródło- Naturoterapia




czwartek, 9 lutego 2017

Uzdrawianie Duszy, Umysłu i Ciała- Zajęcia- Warszawa i Pruszków

Zapraszam Ciebie na wyjątkową podróż <3

Na specjalistyczne, łagodne w swojej formie ćwiczenia gimnastyczno-energetyczne - Chi Kung i Tao Yin

Chi Kung (Qigong) i Tao Yin- jest to sposób życia ze zdrowym ciałem, umysłem i duchem.

Dzięki ćwiczeniom Chi Kung (qigong) i Tao Yin (joga taoistyczna ) osiągniesz sekret wewnętrznej mocy i zewnętrznej siły.

Dzięki tym ćwiczeniom zyskasz zdrowie oraz poprawisz znacznie swoją kondycję fizyczną i psychiczną. 
Nauczysz się również kontroli swoich emocji i przekonań

Chi Kung (qigong) nie jest religią i nie wymaga żadnych zmian dotyczących wiary.
Równowaga i spokój doświadczone po praktyce tych ćwiczeń rozciągną się na wszystkie aspekty twojego życia.






                      Jest to najlepsza droga do szczęścia i powodzenia w życiu.


A Dla kogo są te ćwiczenia :

Praktycznie dla wszystkich, ale głównie dla tych osób , które mają problemy:
z chorobami tarczycy
ze stresem,
z koncentracją,
z nadwagą,
z bólami głowy,
z bólami kręgosłupa, szyi lub barków,
z dolegliwościami gastrycznymi,
problemy z bezsennością,
czy też nadciśnieniem
i z wieloma innymi chorobami i dolegliwościami.

Wyjątkowo skuteczne dla tych osób, , które potrzebują wyciszenia.

Również dla osób, które rozwijają się duchowo.

Dla osób w podeszłym wieku, którym doskwierają dolegliwości typowe dla ludzi starszych
.

Jeżeli nie lubisz forsownego wysiłku fizycznego, męczących ćwiczeń, a chciałabyś/chciałbyś doprowadzić swoje ciało i umysł do równowagi, zyskując przy tym sprawność oraz więcej energii życiowej - to zapraszam do mnie na zajęcia ;-)

Pamiętaj


„RUCH JEST W STANIE ZASTĄPIĆ PRAWIE KAŻDY LEK -- ALE WSZYSTKIE LEKI RAZEM WZIĘTE NIE ZASTĄPIĄ RUCHU” dr Woj. Oczko


                           LICZBA MIEJSC OGRANICZONA ze względu na wielkość Sali



ZAJĘCIA ODBYWAJĄ SIĘ :


PRUSZKÓW 
Wtorki, czwartki godz.
17.30-18.30
19:30-20.30
Ul Dębowa 8 (Przedszkole)


WARSZAWA
Poniedziałki. godz 17.30 -19.00
ul Marszałkowska 81 lok 20

Zapisy i informacje o ćwiczeniach :

Jolanta Duczmalewska


Certyfikowany Instruktor Rekreacji Ruchowej,
Instruktor Tao Yin i Chi Kung (Qigong),
Instruktor Phathata
Certyfikowany Nauczyciel SUNDAO The Path oraz Sztuki Oddechu EQHC (energetytczny coaching kwantowy w zakresie manifestacji świadomości)
Praktyk Masażu Dotyk Motyla


Tel. 603 875 113
adres @- joladucz@gmail.com







Link do bloga

http://jogataopolska.blogspot.com/2017/02/uzdrawianie-ciaa-umysu-i-duszy-zajecia.html

poniedziałek, 3 października 2016

Sekrety odmładzania i długowieczności- część II

Doktor Wan Laisheng  ma jeszcze inne uwagi dotyczące odmładzania i długowieczności:


- Praktykuj qigong (chi kung) codziennie i regularnie. Qigong poprawia krążenie qi i krwi i sprawia,że masz gładką cerę i młodzieńczy wygląd.
Badania kliniczne przeprowadzone w Chinach wykazują,ze osoby regularnie ćwiczące qigong maja wolniejsza akcje serca i niższe ciśnienie krwi, lepszy wzrok i słuch, lepszy sen i lepszy nastrój niż osoby niećwiczące. Ich ciało jest młodsze i w lepszej formie niż u ludzi w tym samym wieku, którzy nie ćwiczą qigongu.

- Codziennie wykonuj ćwiczenia fitness. Ćwiczenia fizyczne znacznie spowalniają proces starzenia,zwłaszcza chińskie ćwiczenia, które wykonuje się powoli i które nie wymagają wysiłku. Tak naprawdę większość fizycznych objawów starzenia się, które występują u starszych ludzi nie jest związana z wiekiem, ale wynika z niewłaściwej pielęgnacji umysłu i ciała.
Nie ma żadnych wątpliwości, ze regularne ćwiczenia są jednym z najlepszych sposobów w celu zapobiegania i leczenia większości chorób. Ćwiczenia wzmacniają układ odpornościowy.
Ponieważ łagodne ćwiczenia chińskie nie wymagają wysiłku są one najlepszym rodzajem ćwiczeń. Nie mają skutków ubocznych jakie wywołują niektóre dynamiczne sporty.

- Często gromadź ślinę w ustach i połykaj ja skupiając się na dantian. Ślina jest cennym płynem, który ma właściwości lecznicze i odmładzające. Chińczycy cenili ją od tysięcy lat, chociaż jej właściwości dopiero zaczynają być znane na zachodzie. Ślina może odżywiać mózg, wspomagać trawienie, odtruwać organizm, zwiększać elastyczność, wygładzać i nadawać blask cerze i skórze, wzmacniać potencję, poprawiać odporność- wszystko to pomaga zwalczyć objawy starzenia się.

- Często myśl o dantian w dolnej części brzucha. Dantian jest unikalnym odkryciem starożytnych Chińczyków, którzy uważają go za miejsce, w którym zmagazynowana jest życiowa energia qi.
Częste koncentrowanie się na tym miejscu pomaga wzmacniać i chronić życiową energię qi, spowalniając przez to proces starzenia się.

- Łagodnie opukuj głowę i uszy.
Głowa jest naszym centrum zarządzającym, Łagodne codzienne opukiwanie jej w czasie wykonywania ćwiczeń wewn.
Dharmy „Bicie w niebiański bęben” poprawia sprawność umysłową, wspomaga pamięć, działa zapobiegawczo i pomaga przy szumie w uszach, w chorobie Parkinsona i Alzheimera, które są coraz częstsze u starszych osób w dzisiejszych czasach.

- Często przeczesuj włosy palcami. Pobudza to krążenie krwi i krążenie qi w głowie, poprawia sprawność umysłową i pamięć, zmniejsza tez skłonność do siwienia włosów.

- Łagodnie zaciskaj zęby kilka razy dziennie.
Zęby są jednym z wykładników wieku. Utrata zębów często jest kojarzona ze starością. Aby je zachować starożytni Chińczycy polecają łagodnie zaciskać zęby. To nie tylko je wzmacnia i zapobiega przedwczesnej próchnicy ale także
Poprawia potencję i sprawność umysłową. Ruchy zębów bezpośrednio wpływają na czynności umysłowe i sprawność seksualną.

- Pocieraj podeszwy stóp kilka razy dziennie.
Kiedy zapytano członków pewnej rodziny, którzy przez pokolenia dożywali ponad 100 lat, na czym polega tajemnica ich długowieczności, odpowiedzieli, ze wszyscy często masują podeszwy stóp. 
Na podeszwie stóp znajduje się punkt początkowy meridianu nerek.. Jest to punkt akupunkturowy o nazwie yongquan.
Częste pocieranie podeszew stóp może wzornic energię qi nerek i pomóc w komunikacji pomiędzy nerkami a sercem;
Jest to proces znany w medycynie chińskiej jako shui-huo-ji-ji ( woda i ogień równoważą siebie nawzajem).

- Często zaciskaj i rozluźniaj mięśnie odbytu i duże palce u stóp. Ma to na celu wzmocnienie potencji, energii qi nerek, funkcji oddawania moczu i innych funkcji, które z wiekiem ulegają zaburzeniu .
Jeżeli obniżona sprawność seksualna i nieotrzymanie moczu są oznakami przedwczesnego starzenia, częste zaciskanie i rozluźnianie mięśni odbytu i dużych palców u stóp w rytmiczny sposób może spowolnić proces starzenia i zapobiec pojawieniu się powyższych objawów.

- Czasie posiłków staraj się nie wypełniać żołądka więcej niż do 70-80 procent jego objętości , nawet jeżeli spożywasz zdrowe pożywienie.
Ta stara chińska mądrość jest potwierdzona przez ostatnie  badania naukowe, które wykazały, że najlepszym  sposobem na spowolnienie procesu starzenia i wydłużenia życia u myszy było niedożywianie ich poprze podawanie im pożywienia w ilości pozwalającej zaledwie na przeżycie. Myszy, które były regularnie niedożywione nie tylko żyły o 35 % dłużej
niż te ,które mogły jeść do syta, ale rzadziej chorowały na raka i inne choroby.
Objadanie się niszczy żołądek, wyczerpuje energię, powoduje ospałość i zmęczenie. Dlatego najlepiej  ze względu na zdrowie , żeby pokarmu było za mało niż za duzo.

- Pij 3 łyżki zupy na początku każdego posiłku a zaoszczędzisz sobie wielu problemów na starość.
Starożytni Chińczycy, że to wzmaga apetyt i poprawia trawienie a przez to zapobiega chorobom przewodu pokarmowego.
Oczywiście liczby „trzy” nie należy rozumieć dosłownie. Chodzi o wypicie kilku łyków zupy na początku każdego posiłku.

- Pij codziennie dużo czystej wody. Woda jest pierwszym z Pięciu Elementów i odgrywa ogromna rolę we właściwym funkcjonowaniu naszego organizmu. Fakt, ze 70% naszego ciała stanowi woda mówi samo za siebie.
Woda jest potrzebna do nawilżania skóry, stawów, oczyszczania organizmu, pomaga w trawieniu i wydalaniu oraz spełnia wiele innych ważnych funkcji biologicznych. Nawet niewielki jej niedobór może sprawić, ze b edziesz się czuł zmęczony i chory.

- Nie pal. Palenie powoduje zwężenie naczyń  krwionośnych i zaburza krążenie krwi co z kolei prowadzi do przedwczesnego powstawania zmarszczek.  Wystarczy spojrzeć na twarze palaczy. Poza tym palenie zaburza gospodarkę hormonalną i hamuje produkcje hormonów, negatywnie wpływając na tarczycę i cały układ wydzielniczy a w konsekwencji przyspieszając proces starzenia się.

- Codziennie staraj się zapewnić sobie wystarczająca ilość dobrej jakości snu. Brak snu wyczerpuje organizm, pozbawia strategicznych zasobów energii, zaburza krążenie qi i krwi oraz osłabia funkcje umysłowe i odporność.
Brak snu przyspiesza proces starzenia się. Dbaj o to aby spać w dobrze wywietrzonej sypialni ale nie dopuszczaj aby powietrze lub przeciąg skierowane były bezpośrednio na Ciebie.

- Staraj się codziennie spędzać dużo czasu na powietrzu. Spaceruj półtora kilometra po obiedzie aby codziennie zapewnić sobie świeże powietrze i naturalne światło słoneczne.
Świeże powietrze i światło słoneczne są dla życia tym, czym olej dla lampy naftowej; bez nich Zycie nie byłoby możliwe.
Starożytni Chińczycy uważali, że świeże powietrze i łagodne światło słoneczne zawierają żywą energię qi, która może odżywić nasze płuca, serce, mózg i skórę, dodając nam energii i młodości.

- Chroń swoja energię seksualną. Proces starzenia i długość życia zależą bezpośrednio od esencji seksualnej.
W rzeczywistości to nadużywanie seksu jest najważniejsza przyczyną przedwczesnego starzenia i śmierci w całej historii ludzkości
W dzisiejszych czasach ludzie dojrzewają wcześniej niż ich przodkowie sto lat temu. Według praw natury im szybciej ktoś dojrzewa tym szybciej umiera. W istocie maksymalna długością życia ludzi i zwierząt  rządzi liczba siedem, np. siedem razy wiek osiągnięcia dojrzałości. To podkreśla znaczenie ochrony esencji seksualnej.

- Następujące rodzaje pożywienia sprzyjają odmładzaniu i długowieczności, jeżeli spożywa się je regularnie:
 żeń-szeń,szpik wieprzowy i wołowy, grzybek lingzhi, orzeszki ziemne, orzechy włoskie, soja i produkty sojowe mleko, sezam, grzyb tremella, czerwone daktyle, rodzynki, orzechy kokosowe, mięso żółwia, granaty i kwiaty chryzantemy.


  Chińczycy uważają ,że starzenie się nie jest nieuniknione.
Wierzą ,że jesteśmy wyposażeni w naturalne mechanizmy, które pozwalają nam dożywać do dziewięćdziesięciu lat a nawet dłużej.
W świecie zwierzęcym zasadą rządzącą długością życia jest wiek osiągnięcia dojrzałości płciowej pomnożony przez 7.
Tak więc koń osiąga dojrzałość w wieku trzech lat , długość jego życia waha się pomiędzy dwudziestoma a dwudziestoma pięcioma latami. Pies dożywa piętnastu lat ,ponieważ normalnie dojrzewa w wieku ok. dwóch lat.
Długość życia królików to ok. siedmiu lat, ponieważ zwykle dojrzewają  w wieku jednego roku.

 Jeżeli zastosujemy tę samą zasadę do ludzi, możemy oczekiwać, że będziemy żyć dłużej niż dziewięćdziesiąt lat
(14x7=98 lat dla kobiet i 16x7=112 lat dla mężczyzn).
Według raportu Chińskiego Narodowego Komitetu ds. Starzenia  w Chinach żyje dziś ponad 8000 osób, które mają 100 lub więcej lat, podczas gdy liczba osób powyżej 90 roku życia  wzrasta co roku o 5%.
To od nas zależy zbadanie tej potencjalnej długowieczności, w którą natura wyposażyła każdego człowieka.
Przynajmniej pod tym względem możemy powiedzieć, że wszyscy ludzie są równi.


Na uzdrawiające ćwiczenia Chi Kung i Tao Yin(joga taoistyczna) zapraszam na zajęcia indywidualne i grupowe do Warszawy i Pruszkowa.
Kontakt -  joladucz@gmail.com


  Źródło-Wielka księga Medycyny Chińskiej-

piątek, 8 lipca 2016

Chi Kung (QIGONG ) a choroby nowotworowe

Czy można wygrać z rakiem poprzez praktykowanie Qigong?

Wystąpienie Pani Dr. Li Qi Duan na Kongresie Qigong w Vöhringen


Może i nietypowy to temat dla magazynu "Neijia", ale postanowiłem go poruszyć. Kto bowiem wie, co nas jeszcze czeka na naszej drodze życia? Być może ktoś kiedyś wróci pamięcią do tego tekstu, kiedy lekarze bezradnie rozłożą przed nim ręce? Być może ktoś nam bliski, jakiś znajomy, lub też sąsiad jest właśnie w takiej podbramkowej sytuacji i ten tekst stanie się dla tej osoby światłem nadzieji? Kto wie...?

Będąc kiedyś z żoną w Chinach mieliśmy okazję spotkać się z pewną grupą osób i ćwiczyć z nimi w parku Guolin Qigong. Byłem pod wrażeniem! Oni spotykają się każdego dnia i wspólnie pod okiem instruktora ćwiczą parę godzin. Nie ważne jaka jest pogoda: mróz czy upał. Nic ich nie jest w stanie odstraszyć, bo... te wspólne praktykowanie Qigong jest dla nich ostatnią deską ratunku - oni wszyscy są chorzy na raka!

Chciałem o tych ludziach i Qigong już wcześniej napisać, ale jakoś zawsze brakowało mi czasu. Aż przypadkiem rok temu, przygotowywując się do mej pracy dyplomowej, natknąłem się na tekst Pani Dr. Li Qi Duan. Natychmiast skontaktowałem się z nią i poprosiłem o zgodę na przetłumaczenie tego tekstu dla magazynu Neijia. Pani Li się zgodziła!

Ucieszyłem się bardzo, bo Pani Li, jeśli chodzi o Guolin Qigong, jest wielkim autorytetem, i to nie tylko w Chinach, ale także w Europie. A jednocześnie jest także znaną i cenioną lekarką (dziś już emerytowaną) specjalizującą się w walce z nowotworami. Urodziła się w 1950 roku w Beijing (Pekin). Studiowała nie tylko Medycynę Konwencjonalną (Zachodnią), ale także Tradycyjną Medycynę Chińską (TCM). Zanim w 1990 roku przeprowadziła się do Niemiec pracowała jako lekarz ordynator w kilku chińskich szpitalach. W Berlinie aż do emerytury prowadziła placówkę specjalizującą się w walce z chorobami nowotworowymi. Niestrudzenie też (do dziś) przemierza świat propagując Guolin Qigong i ucząc tej wspaniałej sztuki.

Przetłumaczony przeze mnie tekst to wystąpienie Pani Dr. Li Qi Duan na Kongresie Qigong w Vöhringen (Niemcy) w 1994 roku. Uważam, że pomimo upływu prawie 20 lat temat jest wciąż niezwykle ciekawy i aktualny. Chwilami w tekście tym pewne zwroty się powtarzają i można zauważyć też pewne niedomówienia, ale proszę wziąć pod uwagę, że było to wystąpienie na żywo i w tamtym czasie Pani Li nie władała jeszcze biegle językiem niemieckim. Od tamtego czasu także medycyna bardzo się rozwinęła, więc i sposoby leczenia nowotworów są z pewnością o wiele bardziej skuteczne. Ale ... No, właśnie. Nie jestem lekarzem, więc oddaję głos Pani Dr. Li Qi Duan.
..........................................................................
Jestem lekarką, która chciałaby powiedzieć prawdę: wprawdzie wiele nauczyłam się podczas studiów od moich profesorów i nauczycieli, ale Guolin Qi Gong nikt na uniwersytecie nie nauczał. Tego nauczyłam się od Pani Guolin i jej pacjentów.

Pani Guolin była malarką, którą sześć razy operowano z powodu raka macicy. Po ostatniej operacji poinformowano ją, że niestety nic więcej dla niej nie można zrobić. Kiedy zapytała lekarzy, ile jej jeszcze pozostało życia, usłyszała, że około trzech miesięcy. Pomyślała sobie wtedy, że albo będzie biernie czekała na śmierć, albo też spróbuje na własną rękę ratować swe życie. Pani Guolin przeczytała bardzo dużo książek na temat chińskiej medycyny, z których wybrała różne ćwiczenia Qi Gong i sama je na sobie wypróbowała. Jedna z wybranych przez nią technik - zwaną "Wietrznym Oddechem" - jest w Chinach znana już od dawna. W każdym jednak podręczniku można przeczytać, że nie powinno się samemu, bez pomocy kompetentnego nauczyciela, praktykować tego ćwiczenia, gdyż jeśli pacjent będzie źle wykonywał ową technikę oddechową, może doprowadzić do pogorszenia stanu swojej choroby.

Metoda ta polega na specjalnej technice oddechowej: wdech - wdech - wydech. Przy czym oddycha się tu bardzo gwałtownie i często, Cwiczenie te można wykonywać tylko w ruchu - chodząc. W żadnym wypadku siedząc lub stojąc. 

Pani Guolin wybrała odpowiednią technikę chodzenia (marszu), połączyła z wyżej wspomnianą techniką oddechową i ... odniosła sukces: przeżyła jeszcze trzydzieści lat . Zmarła przed dziesięciomy laty na zawał serca. Pani Guolin pomogła bardzo wielu chorym na raka. Wiele też osób nauczyła odkrytej przez siebie techniki.

Historia Qi Gong liczy sobie około 4000 lat. Qi Gong (w wolnym tłumaczeniu: "Praca z Energię") nie jest metodą skierowaną tylko i wyłącznie do osób chorych na raka.

W Chinach choruje rocznie na różne nowotwory około 1,6 miliona osób. Większość z nich szuka na własną rękę jakiejś dobrej metody, która mogłaby im pomóc w walce z chorobą. 

Już wcześniej ćwiczono z chorymi na raka różne formy Qi Gong, ale po tym, jak pani Guolin odkryła swą nową formę, uznano, że ta właśnie jest najskuteczniejsza i dzięki niej rak zostaje pokonany w bardzo krótkim czasie. A poza tym forma ta jest bardzo łatwa do nauczenia się i praktykowania. Pani Guolin stworzyła tę formę Qi Gong na podstawie wiedzy, którą czerpała z fachowej literatury. Nie miała jednak pojęcia co powoduje tak szybkie uzdrowienie chorego. Na początku nikt z nas tego nie wiedział. Po wielu latach obserwacji musieliśmy (lekarze przp. tłum.) jednak przyznać, że Guolin Qi Gong faktycznie pomaga chorym na raka pacjentom.

Kiedy w szpitalu w Pekinie leczyłam chorych na raka pacjentów, musiałam z przykrością często ich informować o tym, że nie jestem w stanie im więcej pomóc. Ale oni przychodzili do mnie po paru latach i mówili: "Pani Li, ja jeszcze żyję!". I opowiadali mi, że nauczyli się Guolin Qi Gong. 

Po dłuższej obserwacji w parku tych wszystkich ćwiczących i po rozmowie z panią Guolin, zapragnęłam także nauczyć się tej formy. Ale to nie było proste, ponieważ pani Guolin nie chciała nauczać lekarzy. Ona, mając niemiłe doświadczenia z medycyną konwencjonalną, lekarzy poprostu nie darzyła sympatią. 

Poraz pierwszy włączyłam się do ponad stuosobowej grupy ćwiczących, kłamiąc, że jestem także chora na raka.

Ponieważ studiowałam także medycynę zachodnią (akademicką), chciałabym tu wyjaśnić jak Guolin Qi Gong wpływa na organizm z punktu widzenia tej medycyny i jednocześnie z punktu widzenia tradycyjnej medycyny chińskiej. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób pewne zwroty związane z medycyną chińską (np.Yin i Yang, meridiany itp) mogą być niezrozumiałe, dlatego też postaram się wyjaśnić to w jak najprostszy i zrozumiały dla każdego sposób.

Na początku nikt w całych Chinach nie potrafił wyjaśnić dlaczego właśnie poprzez tą formę Qi Gong, chorzy na raka zostają skutecznie wyleczeni ze swej choroby. Wspólne badania przeprowadzone na pacjentach w różnych szpitalach i w Centrum Badań Qi Gong, nie przyniosły żadnych rezultatów. Różne były opinie i przypuszczenia, lecz żadnej konkretnej i jednoznacznej odpowiedzi. 

Chciałabym tu powiedzieć coś od siebie: Na świecie jest dziś jeszcze tak wiele rzeczy i zjawisk, których nie potrafimy w żaden sposób wyjaśnić. Ale jeśli nie potrafimy ich wyjaśnić, nie znaczy wcale, że musimy je odrzucić i w nie nie wierzyć. Moim pacjentom zawsze mówię: wypróbujcie Qi Gong. Jeśli pomoże, to wasze życie jest uratowane.

Teraz chciałabym powiedzieć o tym, dlaczego Guolin Qi Gong pomaga pacjentom z chorobą nowotworową. 

Już przed przeszło 15 laty medycyna zachodnia potwierdziła powiązania pomiędzy intensywnymi zaburzeniami emocjonalnymi i psychicznymi, a powstawaniem choroby nowotworowej. W medycynie chińskiej posunięto się jeszcze dalej: udowodniono, że różne emocje powodują uszkodzenia różnych, konkretnych organów wewnętrznych. Na przykład smutek lub żal negatywnie wpływa na płuca i jelito grube. Strach, depresja, stres szkodzą nerkom i pęcherzowi moczowemu. Nadmierne troszczenie się i zamartwianie źle wpływają na śledzionę i żołądek, a złość i niecierpliwość mają niekorzystny wpływ na wątrobę i woreczek żółciowy.

Tak to właśnie postrzega medycyna chińska. Medycyna zachodnia także zgadza się z tymi powiązaniami, ale nie próbuje ich w tak szczegółowy sposób jak medycyna chińska wyjaśnić. Jest jednak zgodna co do tego, że długotrwałe negatywne emocje mogą być przyczyną rozwoju choroby nowotworowej w organizmie człowieka.

Medycyna zachodnia wyjaśnia to tak: kiedy człowiek żyje przez dłuższy czas pod wpływem negatywnych emocji lub też zmaga się z psychicznymi problemami, osłabia się jego system odpornościowy. Odporność takiego człowieka obniża się gwałtownie, powodując spadek bio-elektrycznej oporności skóry, a to powoduje niedobór tlenu w organizmie. Tak więc na powstanie choroby nowotworowej wpływa wiele czynników jednocześnie.

Chińska medycyna, choć z nieco innego punktu widzenia, wyjaśnia to podobnie: różne emocje szkodzą różnym organom. Dłuższy czas trwające negatywne emocje powodują powstawanie złośliwych chorób. Jeśli znacie kogoś chorego na raka, albo sami zmagacie się z chorobą nowotworową, to być może przypomnicie sobie o przeżywanych kiedyś, mniej więcej przed dwoma laty, problemach psychicznych. 

Zamknięte w sobie osoby znacznie częściej zachorują na raka jelita grubego lub płuc niż inni. Przed innymi ludźmi starają się one pokazać, że wszystko jest w idealnym porządku; że wszystko jest Okey, a w rzeczywistości są smutni i ten swój smutek tłumią w sobie stwarzając tym samym możliwość powstania raka jelita grubego lub płuc.

Medycyna zachodnia zna trzy metody leczenia raka: operacja, radioterapia i chemoterapia.
Zawsze mówię moim pacjentom, że lekarz może chorej osobie na przykład amputować pierś, albo wyciąć przerzuty raka, ale nie może wyciąć jej duszy - obciąć głowy. I dobrze, bo dusza jest potrzebna żeby wygrać, żeby przeżyć.

Dlatego też Qi Gong jako aktywna terapia (w Europie nazwano by to psychoterapią) ma przewagę nad innymi metodami leczenia raka. Kocham Qi Gong, ponieważ jest właśnie aktywną terapią. Zabieg akupunktury czy akupresury polega na tym, że my stosujemy naciski lub nakłuwamy igłami pacjenta, a ten poprostu tylko leży. To proste. On nie musi z nami lekarzami współpracować - jest do końca zabiegu pasywny.

Nasze igły niestety nie mogą pomóc duszy pacjenta.

Kiedy rozmawiam z jakimś pacjentem, mówię mu zawsze: "Ty jesteś najlepszym lekarzem dla samego siebie, a nie ja. Ty sam musisz sobie pomóc!" Jeśli mówi mi wtedy, że bardzo by chciał sobie pomóc, wtedy rozpoczynam z nim ćwiczyć Qi Gong.

Po pierwsze, pacjenta trzeba psychicznie wesprzeć, pomóc mu. Po drugie trzeba poprzez ćwiczenie wzmocnić jego ciało. Po chemoterapii, radioterapii lub operacji dochodzi często do blokad w układzie limfatycznym, występują bóle, a razem z nimi przychodzi zamartwianie się. Zycie gwałtownie traci na jakości, a chory traci nadzieję. Jest on też wtedy uzależniony od lekarza. Pyta go, co można by jeszcze zrobić, a lekarz odpowiada, że można jeszcze raz spróbować chemoterapii. A po jej zakończeniu mówi, że trzeba teraz poczekać, co oznacza, że trzeba czekać na śmierć. Kiedy pacjent ponownie zapyta co jeszcze można zrobić, wtedy lekarz nic już nie ma do zaproponowania.
Ale jeśli lekarz choremu na raka pacjentowi powie, że jest jeszcze jedna możliwość i że chory może sobie sam pomóc, wtedy staje się on znowu aktywny, bo wstępuje w niego nadzieja.

Poprzez ćwiczenia Qi Gong, poprzez ruch, pacjentowi powraca radość życia, napływają pozytywne emocje, a tym samy automatycznie wzmacnia się jego układ odpornościowy.

To pierwsza sprawa. A drugą istotną tu sprawą jest tlen. Otóż medycyna zachodnia także stwierdziła, że główną przyczyną powstawania nowotworu jest niedobór tlenu w organizmie.
Człowiek w dzisiejszych czasach jest stale narażony na stres, co stwarza wiele problemów zdrowotnych. My nie możemy jednak powiedzieć pacjentowi, by o problemach swych zwyczajnie zapomniał.

Człowiek, który jest często narażony na stres, zatroskany lub zamartwia się stale, zaczyna niewłaściwie oddychać. Bardzo dużo kobiet pracujących na siedząco przez wiele godzin w biurze, wzdycha czasami głęboko - to symptom niedoboru tlenu w organizmie.

Jeśli przez dłuższy czas organizm jest niedotleniony, normalne komórki przekształcają się w komórki rakowe, co można labolatoryjnie stwierdzić. W pewnym amerykańskim instytucie badawczym stwierdzono podczas prób ze zwierzętami, że u tych, które cierpiały na niedobór tlenu, zaczynał rozwijać się rak wątroby lub jelit. Można było jednak zatrzymać rozwój tej choroby poprzez podawanie tym zwierzętom zwiększonej ilości tlenu.

Istnieje metoda, dzięki której człowiek także może, w celach leczniczych, pobierać większe ilości tlenu - jest nią tlenoterapia.

Wielu dziś wie, że i terapia oddechowa może być bardzo skuteczna w walce z chorobą.

Człowiek potrzebuje osiem razy więcej tlenu, by być zdrowy. Teoretycznie powinien 18 razy na minutę robić głęboki wdech i wydech. Jeśli jednak długo przebywa w pozycji siedzącej to może sam sobie policzyć ile w ciągu jednej minuty robi głębokich oddechów: od dwóch do trzech! A gdy w dodatku żyje w stanie ciągłego stresu, to jego organizm otrzymuje jeszcze mniej tlenu. Dodajmy do tego wysokie zanieczyszczenie powietrza i pogarszającą sie jakość życia.

Zasadniczym pytaniem jest więc, w jaki sposób zapewnić naszemu organizmowi odpowiednią dawkę tlenu? Jaka metoda może nam pomóc?

W Europie dostępne są dwa rodzaje tlenoterapii. W pierwszej podawany jest sztucznie wytworzony tlen. Taka 10 minutowa terapia kosztuje (w Niemczech przyp. tłum.) od 100 do 150 DM (marek zachodnich) i koszty te nie są zwracane przez kasy chorych. Któż więc może sobie pozwolić na codzienne wdychanie przez godzinę sztucznie wytworzonego tlenu? Pamiętajmy, że jest to rodzaj sztucznego tlenu! Przedawkowanie może doprowadzić do zatrucia. W przypadku zwierząt nie jest to problemem, ale dla człowieka tak.

Druga tlenoterapia polega na wstrzykiwaniu tlenu. Ta metoda jest jeszcze droższa. W Berlinie, w Centrum Terapii Tlenowej jeden zabieg kosztuje 1400 DM. Kasy chorych i w tym wypadku nie zwracają kosztów terapii. Pacjenci opowiadali mi, że pomimo zastosowania tej terapii przerzuty nowotworowe tworzyły się u nich nadal. Teorii, na której oparta jest ta terapia, nie można nic zarzucić, ale sama metoda nie należy do najprzyjemniejszych.

Pani Guolin przypadkowo odkryła naturalną tlenoterapię. Poprzez "Wietrzny Oddech" pomogła najpierw sama sobie, a później także innym chorym na raka, nie zdając sobie przy tym sprawy, że to właśnie jest rodzaj terapii tlenowej. Codziennie przez parę godzin ćwiczyła w parku. Poprzez oddech w marszu człowiek pobiera 20 razy więcej tlenu. W dodatku naturalnego i śweżego. Za darmo!

Szacuje się, że w Chinach z chrobą nowotworową zmaga się rocznie około 1,6 miliona osób. Nieznana jest tam tlenoterapia. Jednak prawie każdy chory zna ową naturalną metodę. Gdy ktoś dowiaduje się, że jest chory na raka, natychmiast kontaktuje się z jedną z grup Guolin Qi Gong. Niezależnie od tego, gdzie mieszka się w Chinach, zawsze znajdzie się takie grupy, które praktykują albo w parkach, albo w szkołach, albo też w szpitalach.
 Można je spotkać dosłownie wszędzie. Metoda ta jest od pewnego czasu również bardzo rozpowszechniona w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Pewna moja pacjentka nie wierzyła w skuteczność tej metody, ale gdy z Ameryki powróciła jej córka i opowiedziała o tym, że tam właściwie wszędzie można spotkać chorych na raka ćwiczących Guolin Qi Gong, ta dała się przekonać i sama zaczęła ćwiczyć. 

Również w Niemczech od kilku lat ta forma Qi Gong jest znana. Praktykuje ją coraz więcej osób i powoli staje się coraz bardziej popularna.

Jeśli będzie się codziennie ćwiczyć, zapewni się swemu organizmowi dwudziestokrotnie większą dawkę tlenu.

To naturalna i wartościowa metoda. Poprzez badania stwierdziliśmy, że nasi pacjenci, którzy regularnie ćwiczą, pobierają dwadzieścia razy więcej tlenu, co bardzo korzystnie wpływa na stan ich zdrowia. W Chinach stwierdzono, że poprzez tą metodę 65% pacjentów zostaje całkowicie wyleczonych ze swej choroby.

Otrzymałam w tym roku wykaz z Chin z którego wynika, że ilość całkowitych wyzdrowień poprzez Guolin Qi Gong podniosła się do 82%. To przecież bardzo dużo!

W Chinach praktykuje się wiele różnych form Qi Gong i niektórzy pacjenci mówią, że całkowicie wyleczyli się z choroby nowotworowej poprzez ćwiczenie innych form, w co głęboko wierzę. Nie mówię, że Guolin Qi Gong jest najdoskonalszy, ale stwierdzam, że jeżeli chodzi o walkę z chorobami nowotworowymi, to jest skuteczniejszy od innych form.

Guolin Qi Gong jest najczęściej praktykowaną formą Qi Gong w Chinach.

Dlaczego ta właśnie forma jest tak skuteczna walce z rakiem?

Poniewaś stwierdzono, że metoda ta wspomaga układ immunologiczny.

Podczas innych wygłoszonych tu odczytów (podczas kongresu w Vöhringen przyp. tłum) słyszałam, że inne formy są również skuteczne. Niewątpliwie jest to prawda.

Qi Gong reguluje pracę całego organizmu, a nie tylko poszczególnych organów wewnętrznych. Pacjent chory na przykład na raka płuc, podczas ćwiczeń nie wykonuje tylko jednego ćwiczenia uzdrawiającego wyłącznie płuca.

Pacjenci chorzy na raka, którzy ćwiczyli Guolin Qi Gong byli poddani w szpitalach różnym badaniom. Na przykład podczas badań układu immunologicznego, chorych podzielono na dwie grupy. Podczas, gdy pacjenci z pierwszej grupy leczeni byli poprzez chemoterapię i naświetlania, chorzy z drugiej grupy ćwiczyli wyłącznie Qi Gong.

Po trzech miesiącach padań stwierdzono, że w pierwszej grupie, w której stosowano chemo i radioterapię, funkcjonalność układu odpornościowego uległa dalszemu pogorszeniu. W drugiej grupie, która praktykowała wyłącznie Qi Gong, funkcjonalność tego układu poprawiła się o 88%, co było ogromnym zaskoczeniem wśród badających.

Nie wiem dlaczego tak się dzieje! Ani medycyna chińska, ani też medycyna zachodnia nie potrafią tego wyjaśnić!

Wszyscy doskonale wiemy, że pigułki i zastrzyki nie są żadną przyjemnością.

Gdy układ odpornościowy jest wzmocniony, nawet chorzy na AIDS bardzo szybko potrafią powrócić do zdrowia. Dlaczego więc nie stosować tej przyjemniejszej metody, jaką jest Qi Gong. Metody, dzięki której pacjent staje się aktywny i sam sobie potrafi pomóc? Ta metoda to wspaniały sposób, by chorych podbudować psychicznie, aby wzmocnić odporność organizmu i poprzez naturalną terapię tlenową zwalczyć komórki rakowe. Takie jest moje zdanie na ten temat.

Muszę jednak tu jeszcze powiedzieć, że skuteczność tej metody zależy tylko i wyłącznie od samego chorego. Uzależnione jest to od ilości energii, którą posiada rozpoczynając ćwiczenia - czy stać go jeszcze na działanie? Aktywna Terapia polega na tym, że ja pokazuję tylko pacjentowi na czym polega ćwiczenie, a ćwiczyć już musi on sam. Jeśli jest bardzo aktywny, będzie mógł sobie szybko i skutecznie pomóc.

Jeśli ktoś dowiaduje się o tym, że jest chory na raka, automatycznie myśli o śmierci - jest przerażony. Po paru latach jednak, z przerażeniem myśli o dalszym swym życiu, które staje się tragedią. Poprzez chemoterapię cierpi się na brak apetytu, słabości, bóle, przerażają wyniki badań krwi itp... Życie staje się wielką katastrofą.

I w tym przypadku Guolin Qi Gong może tą sytuację zmienić i jakość życia chorego może się znacznie poprawić. Chory może na przykład dużo lepiej znosić naświatlania i chemoterapię. Normalnie po tych terapiach jest słaby i musi przynajmniej parę dni leżeć w łóżku, ale jeśli praktykuje Qi Gong, nie ma takiej potrzeby, bo ma więcej energii. Pacjenci mówią mi często: "Pani Li, czy może Pani to zrozumieć? Mam raka i poddawany jestem chemoterapii, a moi znajomi i krewni pytają mnie ciągle: ty wyzdrowiałeś?"

Po operacji, naświetlaniu lub chemoterapii zadanie lekarza jest skończone. Skutki i następstwa tych działań musi pacjent sam dźwigać na swych barkach aż do końca. Przeważnie do samej śmierci.

Wielu chorych na raka nie umiera bezpośrednio z powodu tej choroby, lecz z powodu związanych z nią powikłań.
Na przykład po naświetlaniach mogą nastąpić stany zapalne w organizmie. Po chemoterapii pogarszają się wyniki morfologii krwi, następuje ogólne, gwałtowne osłabienie organizmu, co prowadzi do utraty życia. Spotykałam się z takimi przypadkami dość często.

Aktywna Metoda pomaga chorym i poprawia jakość ich życia. Dzięki niej pacjenci potrafią o wiele lepiej znieść chemoterapię czy też naświetlania. Nie możemy jednak powiedzieć, że metoda ta zawsze w 100% uzdrawia chorego.

Jako lekarze zdajemy sobie sprawę, że pomimo zastosowania chemoterapii, czy też radioterapii u chorego mogą pojawić się przerzuty. Wiemy też,że chemoterapia i naświetlania mogą w organizmie chorego wyrządzić nawet 100% szkody. Skutki tych terapii zna każdy. Jednakże jeśli chory ma dwie nogi - i jedną z tych nóg jest chemoterapia czy też naświetlania, a drugą nogą są ćwiczenia Qi Gong, to pewne jest, że mocno stoi na ziemi.
Taki pacjent z świadomością i odwagą spogląda w przyszłość, a to jest bardzo dla niego ważne.

Poprzez poprawne ćwiczenie Qi Gong można sobie naprawdę przedłużyć życie - życie, którego jakość nie będzie wcale zła.

Są na przykład chorzy, którzy muszą leżeć w łóżkach, odżywiani są kroplówkami, mają podłączone cewniki... Ich życie jest bardzo ciężkie. Tacy pacjenci cierpią, mają bóle i na dodatek nie mogą się poruszać. Kiedy jednak pacjent poprzez ćwiczenie Qi Gong wzmocni się, może znacznie poprawić jakość swojego życia. Znam to z życia. Jeśli chory poprawnie i intensywnie ćwiczy może odnieść wielki sukces - nowotwór zniknie.

Tu na tej sali znajduje się także paru moich pacejntów. Oni nie przyszli tu z powodu mojego wystąpienia, gdyż bardzo dobrze są już w tym temacie zorientowani. Oni ćwiczą ze mną już od dwóch, trzech lat i są wyleczeni! Ci ludzie chcą pomagać teraz innym chorym na raka i to jest powodem dla którego tu przybyli. Odnieśli sukces, gdyż bardzo intensywnie ćwiczyli.

Siedzi tu na przykład pewien młodzieniec, który miał raka moszny. Przed jakimś czasem przyszedł do mnie na kurs Taiji i powiedział, że bardzo chętnie chciałby uczyć się tej sztuki. Kiedy zapytałam dlaczego chciałby się tego uczyć, powiedział, że ma raka.

Taiji nie jest najlepszą metodą walki z rakiem!

Powiedziałam mu, że powinien ćwiczyć coś innego.

Powiedział mi wtedy, że jego rak moszny został z jednej strony właśnie usunięty, ale na drugiej stronie odkryto przerzuty. Lekarz zaproponował mu naświetlania, ale ponieważ jest on jeszcze bardzo młody i chciałby w przyszłości mieć dzieci, zapytał lekarza, czy po naświetlaniach będzie jeszcze miał zdolność zapłodnienia. Odpowiedź była przecząca.

Ten młody człowiek zapytał mnie wtedy, czy powinien zgodzić się na te naświetlania, a ja odpowiedziałam mu, że to on sam musi zadecydować.

Po dwóch tygodniach zadzwonił do mnie i powiedział, że podjął decyzję: chce ćwiczyć Qi Gong.
Chory w takim przypadku potrzebuje bardzo dużo odwagi.
Ten młody człowiek ćwiczył następnie całymi dniami w parku.

Kocham takich ludzi, ponieważ oni działają.

Kiedy osiem miesięcy później przeszedł badania tomografii komputerowej, lekarz stwierdził, że przerzuty zniknęły. Nasz młodzieniec nie mógł w to uwierzyć i drżąc z podniecenia powiedział do mnie: "Pani Li, niech Pani przeczyta sama.", ale ponieważ nie potrafię dobrze czytać po niemiecku podał kartkę innej pacjentce. Ta przeczytała i powiedziała: "Gratuluję! Już nie masz żadnych przerzutów!". On jednak wciąż nie mógł w to uwierzyć. Wziął wyniki badań i udał się z nimi do swojego urologa. Po tych odwiedzinach zadzwonił do mnie i powiedział: "Pani Li, teraz naprawdę mogę się cieszyć! Przerzuty naprawdę zniknęły!".

Ten młodzieniec po prostu pomógł sam sobie! Mieliśmy więc okazję świętować jego nowe narodziny. Cwiczy on nadal Qi Gong i chce w przyszłości pomagać innym chorym na raka.
Kiedy uzdrowiona jest dusza pacjenta i nie jest on już owładnięty strachem, stresem i nie zamartwia się, wtedy może sam sobie doskonale pomóc. Czasami nawet psychoterapeuta nie byłby w stanie tak dobrze tego zrobić.

Czasami opowiadają mi pacjenci, że psychoterapeuta radzi im zapomnieć o przeszłości i skoncentrować swe myśli na przyszłości. Oni bardzo chętnie by to uczynili, jednak tego nie potrafią.
Ja wiem doskonale, że jeśli chory codziennie intensywnie ćwiczy, automatycznie rośnie w nim nadzieja. A kiedy stan zdrowia nieco się poprawi powraca radość życia i wtedy chory się cieszy - chciałby tańczyć i śmiać się.

Pewna pacjentka z Berlina była bardzo ciężko chora na raka. Po sześciu miesiącach jednak zniknęły u niej wszystkie przerzuty. Kto jej pomógł? Nie, nie jej lekarze, bo oni nie mogli nic więcej dla niej zrobić. Ona sama sobie pomogła! Tak, ona sama poprzez ćwiczenia to uczyniła!

Dlatego też celem moim jest, wzbudzić tu w Niemczech jak największe zainteresowanie sztuką Qi Gong. Stale powtarzam moim pacjentom: "Ty sam dla siebie jesteś najlepszym lekarzem. To ty musisz wziąć swoje życie w swoje ręce, a nie oddawać w moje!".

Zajmuję się tym wszystkim już od 22 lat. Wcześniej mówiłam moim pacejntom, że nie powinni się martwić - ja im pomogę. Ale kłamałam. Nie jestem w stanie wejść w pacjenta.
Dziś każdy wyleczony, stojący przede mną pacjent mówi: " Pani Li, jestem znów zdrowy! Sam sobie pomogłem!".

Dlatego dziś tu mówię, że Qi Gong pomaga chorym na raka osobom. I to wszystko co mogę powiedzieć. Każdy musi sam spróbować, a ćwicząc, będzie mniej więcej po sześciu miesiącach mile zaskoczony. Po roku ćwiczeń jego miłe zaskoczenie przeobrazi się w ogromną radosną niespodziankę!

Christoph Faber







Tekst zaczerpinięty ze strony Tomasza Grycana http://neijia.net/neijia/neijia50.html



NA ĆWICZENIA QIGONG (Chi Kung) i TAO YIN  ZAPRASZAM DO PRUSZKOWA I DO WARSZAWY I NA WARSZTATY WYJAZDOWE. . KONTAKT- joladucz@gmail.com
http://jogataopolska.blogspot.com/
https://www.facebook.com/Taoistyczna-Akademia-O%C5%9Bwiecenia-128664940518177/


.............................................................................................
Grupa Guolin Qigong w parku Yuyuantan ( Beijing 2008)
Foto. Barbara Szyszko / Christoph Faber
.............................................................................................
.............................................................................................

wtorek, 14 czerwca 2016

Chińczycy płacili swoim lekarzom za zdrowie, nie za choroby


5
Piękno Chińskiej medycyny polega na tym, że obejmuje ona całokształt życia człowieka. Jeszcze około stu lat temu, Chińczycy wyznawali zasadę, aby płacić lekarzom za to, że utrzymują swoich pacjentów w zdrowiu. Kiedy ktoś zachorował, wychodzono z założenia lekarz nie wywiązał się ze swoich obowiązków, przestawał dostawać wypłatę dopóki dana osoba nie wyzdrowiała. Bazując na tej zasadzie stworzyli jeden z ciekawszych systemów „ubezpieczeń zdrowotnych”.
Lekarze byli zobowiązani leczyć za darmo, dopóki pacjent nie wyzdrowiał, dzięki takiemu systemowi zależało im na jak najszybszym i jak najskuteczniejszym uleczeniu. W ich interesie było również dbanie o jak najlepszą kondycję ludzi, których mieli pod swoją opieką.
Celem każdej terapii była kompleksowa troska o cały organizm, a nie doraźne leczenie pojedynczych dysfunkcji. Kluczem było wzmocnienie odporności chorego, poprawa krążenia krwi oraz energii życiowej zwanej „Qi”.
6
Według tradycyjnej chińskiej medycyny, ciało ludzkie posiada wyznaczone szlaki (meridiany), którymi krąży energia „Qi”. Harmonijny, stały i łagodny przepływ „Qi” przez meridiany oznacza zdrowie – rozumiane w medycynie chińskiej szeroko: jako zdrowe ciało, jasność umysłu, bogactwo i powodzenie. Natomiast symptomy choroby pojawiają się wtedy, gdy przepływ energii ustaje (co nie znaczy, że ubywa „Qi”, a jedynie, że nie uczestniczy ono w obiegu) lub jest zaburzony.
Medycyna chińska zna wiele sposobów na przywrócenie harmonijnego przepływu „Qi”: zioła, specjalne diety, serie ćwiczeń Qigong, usuwające blokady meridianów masaże, czy w końcu korygująca przepływ „Qi” akupunktura.
Ze względu na założenie nierozerwalnej więzi człowieka z Wszechświatem filozofia chińska przyjmuje, że „Qi” w otoczenu jest jednym z czynników kształtujących zdrowie człowieka. Próbą zrozumienia tego wpływu i kształtowania go tak, by był korzystny jest Feng Shui – sztuka aranżacji przestrzeni tak, by z jednej strony zneutralizować niekorzystne wpływy otaczających człowieka form, a z drugiej – by „zaprosić” do tego otoczenia harmonijną „Qi”..
Równowagę „Qi” można odzyskać  także przy pomocy odpowiednich technik. Chodzi o to, aby za pomocą określonych ruchów ciała, oddechu i wizualizacji sprawić, by bez przeszkód krążyła w ciele. Wtedy jesteśmy zdrowi, pełni witalności, mamy sprawne ciało i umysł.

zródło  dobrewiadomości

środa, 8 czerwca 2016

Prawdziwa przyczyna próchnicy zębów a Medycyna Chińska

Wbrew powszechnej opinii próchnica zębów nie jest spowodowana przez złą higienę jamy ustnej, podobnie jak większość innych dolegliwości trapiących ludzkość spowodowana jest niewłaściwa dieta lub niewłaściwym przyswajaniem minerałów, co z kolei jest efektem zaburzenia i zanieczyszczenia jelit i wątroby.
 Jeśli ktoś prawidłowo się odżywia dobrze jest przeprowadzić naturalną kuracje oczyszczającą ze złogów co spowoduje lepsze przyswajanie składników odżywczych, co przy okazji da efekt nie tylko w postaci zdrowych i ładnych zębów ale wpłynie korzystnie na inne organy i cały organizm.

Oczywiście przy tym nie należy zaniedbywać higieny jamy ustnej, wskazane są natomiast naturalne, ziołowe lub przygotowane własnoręcznie pasty do zębów czy proszki, nie zawierające fluoru i dodatków chemicznych, pamiętając ze jama ustna jest pierwszym etapem trawienia i wchłaniania.
Teza że epidemia próchnicy w krajach wysoko uprzemysłowionych jest konsekwencja odżywiania się pokarmami wyhodowanymi na wyeksploatowanych glebach pozbawionych składników mineralnych i pokarmami wysoko-przetworzonymi wydaje się być słuszna chociażby z jednego powodu: wystarczy zadać sobie pytanie: co ludzie robili, aby zapobiec próchnicy zębów przed wynalezieniem pasty do zębów, szczoteczek i dentystów?
Jedną z wielu dużych różnic pomiędzy „prymitywnymi” kulturami a naszym współczesnym społeczeństwem jest to, co uważamy za pożywienie. Żywność naszych przodków pochodziła bezpośrednio z Ziemi, podczas gdy pokarmy w społeczeństwie uprzemysłowionym pochodzą z fabryk. 
Metody stosowane we współczesnym rolnictwie, w połączeniu z powszechnymi praktykami przetwarzania żywności, pozbawiają naszą dietę większości istotnych czynników odżywczych i właśnie w tym kryje się prawdziwa przyczyna próchnicy zębów. Nasz współczesny styl życia zdaje się wymagać masowej produkcji artykułów spożywczych, jednak sprawność naszego obecnego systemu bazuje na zysku korporacyjnego przemysłu spożywczego.
Nietrudno dostrzec związek między zdrowotnością gleby a zdrowiem ludzi spożywających to, co z niej pochodzi. Górną warstwę gleby zasiedla ogromna różnorodność mikroskopijnych form życia, owadów i innych podziemnych stworzeń, które wchodzą we wzajemne z nią oddziaływania. W procesie życia i śmierci tych form życia, ich produkty przemiany i szczątki zamieniane są w rezerwuar azotu, soli mineralnych oraz innych biologicznych składników stanowiących budulec żywych organizmów. Rośliny absorbują te związki, a zwierzęta zjadają rośliny. Ostatecznie ludzie zjadają wszystko – rośliny i zwierzęta.
Przechadzka po dowolnym supermarkecie ujawnia przyczyny problemów z naszymi zębami. Każdy artykuł na półce został, jak się wydaje, zmieniony w stosunku do swojej naturalnej formy. Do wszystkich pokarmów dodano cukier, słodziki, rafinowane ziarna i rafinowane oleje roślinne. Puszkowane, pakowane i konserwowane pożywienie jest normą i trudno jest, a nawet wręcz niemożliwe, znalezienie czegoś nie będącego wytworem czołowych dostawców żywności. 
Nawet działy ze „świeżą żywnością” nie wydają się mniej skażone. Część owoców i jarzyn została genetycznie zmodyfikowana, a wszystkie one wielokrotnie spryskane trującymi chemikaliami, pestycydami i syntetycznymi nawozami. Mięso i ryby mają wsparcie w postaci technik „fabrycznej hodowli” i są nafaszerowane lekami, hormonami i antybiotykami mającymi kompensować mizerną zdrowotność hodowanych w klatce zwierząt. Mleko pochodzi od krów karmionych przemysłowymi odpadami i musi być pasteryzowane, by nie wpędzać ludzi w choroby.
Różnorodność upraw, płodozmian, odłogowanie ziemi i stosowanie organicznych nawozów, wszystko to zapewnia zachowanie żyzności gleby. Te obserwacje oraz wiele innych po raz pierwszy odnotował pionier żywienia dr Weston A. Price, dentysta, który badał przyczyny próchnicy zębów. 70 lat temu dr Price rozpoczął systematyczne badania narastającego problemu próchnicy zębów. Odwiedzał autochtoniczne społeczności na całym świecie, analizując stan zdrowotny ich uzębienia w odniesieniu do stosowanych przez nie diet. Zauważył, że kiedy miejscowi ludzie kontynuowali dietę, którą przez wiele pokoleń stosowali ich przodkowie, z łatwością zachowywali zdrowe uzębienie w niemal idealnym stanie. Kiedy jednak przechodzili na przetworzone w zachodnim stylu pokarmy, które stały się im dostępne w wyniku kontaktów z białą rasą, w ich uzębieniu coraz częściej zaczęły pojawiać się ubytki.

Warto tu dodać, że miejscowi ludzie nie szczotkowali zębów (i w konsekwencji mieli między zębami resztki różnych pokarmów), a mimo to nie mieli ubytków. Potrafili utrzymać jamę ustną w niemal perfekcyjnym stanie przez całe życie, pod warunkiem że spożywali tradycyjne pokarmy. Badane jednostki miały uzębienie w idealnym stanie, mimo iż nie piły fluoryzowanej wody, nie korzystały z usług dentystów i nie używały pasty do zębów. Gdy tylko zaczęli spożywać wysoce przetworzone „pożywienie białego człowieka”, zaczynali tracić zęby w rezultacie próchnicy. Szczotkowanie czyniło ich zęby czystszymi, ale nadal mieli ubytki!
Pokarmami, które przyczyniły się do pogorszenia stanu zdrowotności uzębienia, były głównie: pszenna mąka, cukier, łuskany ryż, puszkowana żywność, rafinowane oleje roślinne i wszystkie pokarmy zawierające te produkty. 
Oczywiście tego rodzaju artykuły to nie wszystko, co można znaleźć w typowym zachodnim supermarkecie. Kiedy ziarna są mielone na mąkę, szczególnie pszenną, są pozbawiane większości ich odżywczych składników. To samo można powiedzieć o białym ryżu, białym cukrze i każdym innym w dużym stopniu rafinowanym produkcie spożywczym. Końcowym rezultatem większości procesów przetwarzania jest substancja bogata w „puste kalorie” i pozbawiona witamin, soli mineralnych, protein, żywych enzymów oraz tłuszczów. Kiedy pokarm wymaga, aby organizm włożył w proces jego trawienia więcej zasobów, niż sam zawiera, wówczas zasługuje na miano substancji „antyodżywczej”. Takie pokarmy są w ostateczności dla organizmu szkodliwe, ponieważ w procesie trawienia pozbawiają go większej ilości substancji odżywczych, niż same dostarczają.
Orientalni medycy już tysiące lat temu wiedzieli, że zdrowie zębów i dziąseł jest odbiciem stanu zdrowia całego organizmu. Tradycyjna medycyna chińska od dawna wykorzystuje tę holograficzną koncepcję, zgodnie z którą badanie jednej części organizmu daje wyobrażenie o stanie zdrowia całego organizmu. Jest to cecha charakterystyczna diagnostyki orientalnej medycyny i jest od dawna precyzyjnym i dokładnym elementem sztuki medycznej. Wygląda na to, że nie ma znaczenia, co jest badane: układ krwionośny, język, twarz, ucho. Część ciała o takim znaczeniu i wewnętrznych połączeniach jak jama ustna zawiera w sobie ogromny potencjał jako narzędzie diagnostyczne. Każdy, kto kiedykolwiek „zaglądał darowanemu koniowi w zęby”, może powiedzieć, że obserwacja zębów jest szybką i wygodną metodą oceny stanu całego organizmu.
Nawet w nauce Zachodu wiemy, że zęby są zbudowane z wapnia, soli mineralnych, protein i innych związków. Ponieważ sam organizm nie jest zdolny do wytworzenia tych składników, zęby będą cierpiały, kiedy w diecie będzie ich brakowało.
Kolejne spostrzeżenie chińskiej medycyny mówi, że usta są początkiem żołądka i układu trawiennego. Jeśli dochodzi do choroby lub niewydolności układu trawiennego, to może to czasami objawiać się w postaci dysfunkcji zębów i nabłonka jamy ustnej. Jest to zrozumiałe, jeśli uznamy, że wapń i inne sole mineralne muszą być zaabsorbowane do krwioobiegu, zanim będą mogły być wykorzystane przez organizm. Nie wystarczy, że składniki odżywcze znajdą się w pokarmach, jakie spożywamy. Jeśli mają być użyteczne, muszą być jeszcze przyswojone w procesie trawienia.
W taki sam sposób można przedstawić współzależności między zębami i innymi układami organizmu. Zęby są bezpośrednio związane z sercem poprzez naczynia krwionośne. 
Nawet medycyna Zachodu wie o tym i dlatego niektórzy ludzie muszą przyjmować antybiotyki przed zabiegami dentystycznymi, aby uniknąć przedostawania się zakaźnych organizmów do serca i innych organów. Tak więc zdrowa krew i prawidłowe krążenie są również konieczne, aby mieć zdrowe uzębienie. Chociaż higiena jamy ustnej odgrywa rolę w zapobieganiu próchnicy zębów, należy jednak pamiętać, że próchnica często bywa wskaźnikiem powstałej, gdzieś w organizmie nierównowagi.
Unikanie wszystkich przetworzonych pokarmów – pokarmów o niskiej wartości i rafinowanych olei -jest warunkiem koniecznym do poprawienia zdrowotności zębów. W celu przejęcia kontroli nad naszym własnym dobrym samopoczuciem musimy zadbać o dostawę odpowiedniej żywności.
Nie wierzmy reklamom telewizyjnym, w których aktor ubrany w biały kitel obiecuje, że w wyniku używania reklamowanej pasty będziemy mieli zdrowe białe zęby bez ubytków.
Zobaczmy przykładowy skład drogiej pasty znanej marki, która wg etykiety wzmacnia szkliwo, chroni zęby przed działaniem kwasów i zapobiega próchnicy :
Aqua, Sorbitol, Hydrated Silica, Glycerin, Potassium Nitrate, PEG-6, Cocamidopropyl Betaine, Aroma, Xanthan Gum, Sodium Saccharin, Sodium Fluoride, Titanium Dioxide, Sodium Hydroxide, Limonene, Anise Alcohol. Zawiera fluorek sodu (1450 ppm fluorku), azotan potasu 5% w/w.
I zadajamy sobie pytanie który z w/w składników ma taką magiczną moc?