Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serce. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 czerwca 2017

Zegar aktywności narządów wg Tradycyjnej Medycyny Chińskiej

Nie od dziś wiadomo, że nasze organizmy funkcjonują według pewnego rytmu biologicznego.

Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, każdy organ osiąga w ciągu dnia swoje dwugodzinne maksimum i minimum energetyczne. Podczas swojego maksimum narząd funkcjonuje najwydajniej, po czym stopniowo jego efektywność spada, aż osiąga on swoje minimum.
Następnie ponownie wzrasta, by osiągnąć swoje maksimum i tak w kółko. Korzystnie jest więc planować swoje aktywności związane z pracą poszczególnych narządów tak, aby wykorzystywać ich efektywność oraz nie osłabiać w okresach niskoenergetycznych.

Przykładowo, najlepiej strawimy posiłek podczas maksimum żołądka, czyli między 7 a 9 rano.
Z kolei pomiędzy19 a 21, kiedy żołądek pracuje najsłabiej, trawienie przebiegać będzie zdecydowanie wolniej.Gorzej też przekształcimy pokarm w składniki odżywcze, bo to też czas niższej aktywności Śledziony, która wejdzie w swoje minimum po godzinie 21. Dlatego jedzenie wieczorem nie jest korzystne dla naszego zdrowia, możemy się czuć ociężali oraz… przybierać na wadze,

Jak zatem rozkłada się praca narządów i jaka pora jest najlepsza na posiłek, odpoczynek lub pracę?
Spójrzmy na poniższy rysunek:



Zegar aktywności narządów wg TCM: zegar przedstawia maksima energetyczne narządów oraz ich minima, które znajdują się zawsze naprzeciw narządu będącego w maksimum, np. w godzinach 05:00 – 07:00 przypada maksimum energetyczne Jelita Grubego oraz minimum Nerek, znajdujących się po przeciwnej stronie koła.

Przyjrzymy się bliżej całemu dniu:

05:00 – 07:00: maksimum Jelita Grubego, minimum Nerek. Właśnie zakończyło się maksimum Płuc. Organizm jest dotleniony i gotowy do działania – czas wstać.                                                                         (Tak, tak, spanie do 9 wcale nie jest takie korzystne To maksimum Jelita Grubego, a więc pora usunąć toksyny z poprzedniego dnia – odwiedzamy toaletę 

 Teraz, lżejsi i wypoczęci możemy jeszcze skorzystać z wysokiej aktywności Płuc (która powoli spada po swoim maksimum) i wybrać się na poranne bieganie, gimnastykę lub chwilę pomedytować. Ważne, żeby była to lekka, zdrowa aktywność fizyczna. Swoje minimum przechodzą właśnie Nerki, które odpowiadają m.in. za naszą wytrzymałość fizyczną, nie należy się więc obciążać. Poza tym, Nerki nie mają wiele do pracy, mogą więc śmiało się regenerować.

07:00 – 09:00: maksimum Żołądka, minimum Osierdzia. Skoro już nie śpimy, to wreszcie czas na śniadanie! Żołądek pracuje, więc możemy sobie pozwolić na porządny, ciepły posiłek, który zapewni nam energii na cały dzień. Stare, chińskie przysłowie mówi: „Śniadanie jedz jak król, obiad jak książę a kolację jak żebrak”. Inne z kolei głosi „Śniadanie zjedz sam, obiad z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi”. Obojętnie, które zapamiętamy, najważniejszy jest fakt, że im później, tym powinniśmy jeść mniej – zgodnie ze spadającą w ciągu dnia wydajnością Żołądka. Jeśli chodzi o minimum Osierdzia, nie ma tutaj zbyt wiele przeciwwskazań. Osierdzie chroni Serce, a psychologicznie odpowiada za radość, zabawę i relacje z innymi ludźmi.

09:00 – 11:00: maksimum Śledziony, minimum Potrójnego Ogrzewacza. Śledziona już zajmuje się spożytym śniadaniem i przekształca je w składniki odżywcze i Qi, czyli energię. To też dobry czas na koncentrację i pracę. Jako, że Żołądek wciąż pracuje dość efektywnie, możesz zrobić sobie też przerwę na drugie śniadanie. Mała rada dla wielbicieli słodyczy: jeśli chcesz pozwolić sobie na małą, słodką przekąskę, to będzie najlepszy czas – pracująca równie intensywnie w tym czasie Trzustka (zaliczana do obiegu Śledziony) produkuje enzymy trawienne, które pozwolą szybciej strawić i spalić cukry. Minimum w tym czasie przeżywa Potrójny Ogrzewacz – to w zasadzie funkcja organizmu, w której skład wchodzi kilka narządów, ale o tym należałoby poświęcić osobny artykuł. Na ten moment niech starczy informacja, że jego minimum nie jest przyczynkiem do ograniczania jakiś konkretnych aktywności. Jego funkcje obejmują zarządzanie Qi w organizmie, zakończenie trawienia i przekształcanie resztek pokarmów (a przecież przed Nami jeszcze cały dzień 


11:00 – 13:00: maksimum Serca, minimum Woreczka Żółciowego. Maksimum Serca i maksimum energetyczne całego dnia! To w tym czasie przypada nasza największa wydajność, zarówno fizyczna jak i umysłowa. To także dobry czas na rozmowy i spotkania, np. biznesowe – Serce zarządza również mową. Uwaga! Osoby cierpiące na problemy z sercem, np. nadciśnienie, powinny jednak uważać i nie obciążać za bardzo tego organu! Kolejna ważna uwaga – choć większość właśnie o tej godzinie ją pije, to najgorszy moment na kawę! Nie musimy się dodatkowo stymulować, Serce pracuje na najwyższych obrotach, a kawa tylko nadmiernie je pobudzi. W miarę możliwości unikajmy też stresu. W tym czasie swoje minimum ma Woreczek Żółciowy, który przechowuje żółć oraz odpowiada za decyzyjność i przetwarzanie informacji. Może więc warto zostawić ważne decyzje na jutro i się z nimi „przespać”? 


13:00 – 15:00: maksimum Jelita Cienkiego, minimum Wątroby. Czas na obiad! Jelito Cienkie wzmożenie pracuje właśnie nad wchłanianiem i selekcją pokarmu. Ale Jelito Cienkie to także zdolności planowania, oceniania i jasności umysłu. Bierze także udział w podejmowaniu decyzji, podobnie jak Woreczek Żółciowy. Jeśli nie możemy zaczekać do jutra, to także będzie dobry moment na przemyślenia i podjęcie decyzji, np. po odbytym w maksimum Serca spotkaniu. Po południu może nas dopaść także niż senność i spadek energii. Ma to związek nie tylko z wcześniejszym wyżem oraz spożytym właśnie posiłkiem, ale również z, przypadającym na ten czas, minimum Wątroby. Kiedy jesteśmy osłabieni, mamy dużo stresu lub nie spaliśmy w nocy, to właśnie dostajemy rachunek w postaci kryzysu. Jeśli możemy pozwolić sobie na drzemkę lub chwilę odpoczynku, to będzie najlepszy moment.

15:00 – 17:00: maksimum Pęcherza Moczowego, minimum Płuc. Skoro Pęcherz Moczowy, to najważniejsze są płyny – dotychczas organizm skupiał się na trawieniu i wchłanianiu pokarmu. Teraz w maksimum wchodzi Pęcherz Moczowy, a za chwilę i Nerki. Należy więc pić jak najwięcej płynów. Wraca także energia, uśpiona w poprzednich godzinach, to więc znów dobry czas na pracę lub naukę. Chyba, że nie zadbaliśmy w ciągu dnia, a szczególnie teraz, o prawidłowe nawodnienie – wówczas również możemy odczuwać spadek energii. Pamiętając, że jest to także minimum Płuc, warto zadbać o świeże powietrze i nie narażać Płuc na zbędny wysiłek.


17:00 – 19:00: maksimum Nerek, minimum Jelita Grubego. Ostatni dzwonek na posiłek, czyli lekką, pożywną kolację. To także czas na sport. Jak wspominałam, Nerki odpowiadają za naszą wytrzymałość fizyczną – pora więc na ćwiczenia (nie zapominamy o płynach!). Nerki budują szpik, wspierają kości, mózg oraz nasz rozwój i płodność. To dobry czas na zbliżenie z Partnerem/Partnerką – podobnie jak następujące po nim maksimum Osierdzia. W tym samym czasie trwa minimum Jelita Grubego, które pracuje wówczas najmniej wydajnie.
19:00 – 21:00: maksimum Osierdzia, minimum Żołądka.  Procesy trawienne są uśpione, podobnie jak praca Śledziony, powinniśmy już więc być po ostatnim posiłku. Jak pisałam przy opisywaniu maksimum Żołądka, Osierdzie odpowiada za radość, zabawę i nasze relacje z innymi ludźmi, chroni także Serce. Zrób to, co sprawia Ci przyjemność! Poczytaj, pomedytuj, wyjdź do ludzi. To czas na spotkania, spędzanie czasu z bliskimi, na zabawę, relaks i przyjemność – śmiej, baw się i kochaj!          

                                                     To także najlepszy czas pod względem płodności! 


21:00 – 23:00: maksimum Potrójnego Ogrzewacza, minimum Śledziony. Po zabawie czas na odpoczynek i wyciszenie. To czas regeneracji, który może być w pełni wykorzystany tylko podczas snu lub głębokiej relaksacji. Dobrze, żeby przed końcem tej części dnia, np. o 22, kłaść się już spać. Przedtem można oddać się jeszcze medytacji. Słabiej pracuje Śledziona, o czym już też wiemy – dlatego kolację mamy już dawno za sobą i możemy spokojnie udać się do łóżka. Jeśli tego nie uczyniliśmy, możemy mieć kłopoty z zaśnięciem.

23:00 – 01:00: maksimum Pęcherzyka Żółciowego, minimum Serca. Komórki się regenerują oraz odbudowują się krwinki. Pod warunkiem, że już śpimy. Wydzielamy też żółć oraz… segregujemy informacje. Pamiętacie, że decyzje, które możecie, mieliście zostawić na jutro? To właśnie teraz Woreczek żółciowy analizuje dane i ocenia sytuacje. Może rano decyzja będzie prostsza? 


01:00 – 03:00: maksimum Wątroby, minimum Jelita Cienkiego. Wątroba oczyszcza siebie i Krew, usuwają się także toksyny z organizmu. Powinien to być czas głębokiego snu, podczas którego Wątroba dobrze się zregeneruje i oczyści Krew. Wszelkie bodźce z zewnątrz mogą zakłócić jej pracę. Dlatego nie polecam spać ze słuchawkami, zasypiać przed telewizorem – dajmy sobie odpocząć! Emocje przypisane Wątrobie to gniew, frustracja. Jeśli budzisz się w tych godzinach, może to oznaczać np. tłumioną złość. To także ważny czas dla kobiety – brak snu w tym okresie może mieć swoje odbicie w nieregularności cyklu miesiączkowego. Wyciszone jest aktualnie Jelito Cienkie, ale skoro śpimy i jesteśmy dawno po kolacji, to może spokojnie odpoczywać – nie ma nic do roboty 

 Niech nam więc nie przyjdzie przez myśl nauka w tych godzinach – Jelito Cienkie, związane z jasnością umysłu i planowaniem, nie za wiele nam pomoże, a my tylko je osłabimy, co odczujemy jutro. Nie warto!
03:00 – 05:00: maksimum Płuc, minimum Pęcherza Moczowego. A to akurat dobrze – nie musimy wstawać do toalety! 

 Tymczasem oczyszczają się nasze Płuca. Co ciekawe, np. astmatycy skarżą się na napady kaszlu właśnie w tych godzinach. To samo będzie dotyczyć innych dolegliwości związanych z Płucami. Jeśli wybudzamy się w tych godzinach, warto o tym pomyśleć. Ale i Płucom przypisane są emocje, więc przebudzenie w tym okresie może być związane z przeżywaniem smutku lub lęku. To również czas snów i porządkowania pamięci. A skoro zbliża się już 5:00, Płuca pracują na pełnych obrotach i jesteśmy dotlenieni to czas wstawać! 🙂



Źródło Aneta Murakowska- Homnis Klinika Zdrowia i Długowieczności

czwartek, 18 sierpnia 2016

Myśl taoistyczna

Tao Te King, czyli Księga Drogi i Cnoty mówi:

Nie wychodząc za drzwi domu, można poznać (cały) świat.
Nie wyglądając przez okno, można poznać tao (prawa) nieba.
Im dalszą odbywasz wędrówkę, tym wiedza twoja staje się mniejsza.
Dlatego Mędrzec (przestrzegający zasad tao)
Nie odbywa wędrówek, a wie (wszystko).
Nie ogląda (wszystkiego na własne oczy), a (wszystko) jest dla niego jasne.
Nie (podejmuje żadnych) działań, a (wszystko) jest doskonałe.

Już dziś zacznij ufać swojemu sercu. 
Zaufaj swojemu "przeczuciu poznania", które zawsze ci towarzyszy. 


zaczerpnięte z książki Wayne W. Dyer "ODMIEŃ SWÓJ UMYSŁ ODMIEŃ SWOJE ŻYCIE Żyj zgodnie z mądrością tao"

środa, 8 czerwca 2016

Prawdziwa przyczyna próchnicy zębów a Medycyna Chińska

Wbrew powszechnej opinii próchnica zębów nie jest spowodowana przez złą higienę jamy ustnej, podobnie jak większość innych dolegliwości trapiących ludzkość spowodowana jest niewłaściwa dieta lub niewłaściwym przyswajaniem minerałów, co z kolei jest efektem zaburzenia i zanieczyszczenia jelit i wątroby.
 Jeśli ktoś prawidłowo się odżywia dobrze jest przeprowadzić naturalną kuracje oczyszczającą ze złogów co spowoduje lepsze przyswajanie składników odżywczych, co przy okazji da efekt nie tylko w postaci zdrowych i ładnych zębów ale wpłynie korzystnie na inne organy i cały organizm.

Oczywiście przy tym nie należy zaniedbywać higieny jamy ustnej, wskazane są natomiast naturalne, ziołowe lub przygotowane własnoręcznie pasty do zębów czy proszki, nie zawierające fluoru i dodatków chemicznych, pamiętając ze jama ustna jest pierwszym etapem trawienia i wchłaniania.
Teza że epidemia próchnicy w krajach wysoko uprzemysłowionych jest konsekwencja odżywiania się pokarmami wyhodowanymi na wyeksploatowanych glebach pozbawionych składników mineralnych i pokarmami wysoko-przetworzonymi wydaje się być słuszna chociażby z jednego powodu: wystarczy zadać sobie pytanie: co ludzie robili, aby zapobiec próchnicy zębów przed wynalezieniem pasty do zębów, szczoteczek i dentystów?
Jedną z wielu dużych różnic pomiędzy „prymitywnymi” kulturami a naszym współczesnym społeczeństwem jest to, co uważamy za pożywienie. Żywność naszych przodków pochodziła bezpośrednio z Ziemi, podczas gdy pokarmy w społeczeństwie uprzemysłowionym pochodzą z fabryk. 
Metody stosowane we współczesnym rolnictwie, w połączeniu z powszechnymi praktykami przetwarzania żywności, pozbawiają naszą dietę większości istotnych czynników odżywczych i właśnie w tym kryje się prawdziwa przyczyna próchnicy zębów. Nasz współczesny styl życia zdaje się wymagać masowej produkcji artykułów spożywczych, jednak sprawność naszego obecnego systemu bazuje na zysku korporacyjnego przemysłu spożywczego.
Nietrudno dostrzec związek między zdrowotnością gleby a zdrowiem ludzi spożywających to, co z niej pochodzi. Górną warstwę gleby zasiedla ogromna różnorodność mikroskopijnych form życia, owadów i innych podziemnych stworzeń, które wchodzą we wzajemne z nią oddziaływania. W procesie życia i śmierci tych form życia, ich produkty przemiany i szczątki zamieniane są w rezerwuar azotu, soli mineralnych oraz innych biologicznych składników stanowiących budulec żywych organizmów. Rośliny absorbują te związki, a zwierzęta zjadają rośliny. Ostatecznie ludzie zjadają wszystko – rośliny i zwierzęta.
Przechadzka po dowolnym supermarkecie ujawnia przyczyny problemów z naszymi zębami. Każdy artykuł na półce został, jak się wydaje, zmieniony w stosunku do swojej naturalnej formy. Do wszystkich pokarmów dodano cukier, słodziki, rafinowane ziarna i rafinowane oleje roślinne. Puszkowane, pakowane i konserwowane pożywienie jest normą i trudno jest, a nawet wręcz niemożliwe, znalezienie czegoś nie będącego wytworem czołowych dostawców żywności. 
Nawet działy ze „świeżą żywnością” nie wydają się mniej skażone. Część owoców i jarzyn została genetycznie zmodyfikowana, a wszystkie one wielokrotnie spryskane trującymi chemikaliami, pestycydami i syntetycznymi nawozami. Mięso i ryby mają wsparcie w postaci technik „fabrycznej hodowli” i są nafaszerowane lekami, hormonami i antybiotykami mającymi kompensować mizerną zdrowotność hodowanych w klatce zwierząt. Mleko pochodzi od krów karmionych przemysłowymi odpadami i musi być pasteryzowane, by nie wpędzać ludzi w choroby.
Różnorodność upraw, płodozmian, odłogowanie ziemi i stosowanie organicznych nawozów, wszystko to zapewnia zachowanie żyzności gleby. Te obserwacje oraz wiele innych po raz pierwszy odnotował pionier żywienia dr Weston A. Price, dentysta, który badał przyczyny próchnicy zębów. 70 lat temu dr Price rozpoczął systematyczne badania narastającego problemu próchnicy zębów. Odwiedzał autochtoniczne społeczności na całym świecie, analizując stan zdrowotny ich uzębienia w odniesieniu do stosowanych przez nie diet. Zauważył, że kiedy miejscowi ludzie kontynuowali dietę, którą przez wiele pokoleń stosowali ich przodkowie, z łatwością zachowywali zdrowe uzębienie w niemal idealnym stanie. Kiedy jednak przechodzili na przetworzone w zachodnim stylu pokarmy, które stały się im dostępne w wyniku kontaktów z białą rasą, w ich uzębieniu coraz częściej zaczęły pojawiać się ubytki.

Warto tu dodać, że miejscowi ludzie nie szczotkowali zębów (i w konsekwencji mieli między zębami resztki różnych pokarmów), a mimo to nie mieli ubytków. Potrafili utrzymać jamę ustną w niemal perfekcyjnym stanie przez całe życie, pod warunkiem że spożywali tradycyjne pokarmy. Badane jednostki miały uzębienie w idealnym stanie, mimo iż nie piły fluoryzowanej wody, nie korzystały z usług dentystów i nie używały pasty do zębów. Gdy tylko zaczęli spożywać wysoce przetworzone „pożywienie białego człowieka”, zaczynali tracić zęby w rezultacie próchnicy. Szczotkowanie czyniło ich zęby czystszymi, ale nadal mieli ubytki!
Pokarmami, które przyczyniły się do pogorszenia stanu zdrowotności uzębienia, były głównie: pszenna mąka, cukier, łuskany ryż, puszkowana żywność, rafinowane oleje roślinne i wszystkie pokarmy zawierające te produkty. 
Oczywiście tego rodzaju artykuły to nie wszystko, co można znaleźć w typowym zachodnim supermarkecie. Kiedy ziarna są mielone na mąkę, szczególnie pszenną, są pozbawiane większości ich odżywczych składników. To samo można powiedzieć o białym ryżu, białym cukrze i każdym innym w dużym stopniu rafinowanym produkcie spożywczym. Końcowym rezultatem większości procesów przetwarzania jest substancja bogata w „puste kalorie” i pozbawiona witamin, soli mineralnych, protein, żywych enzymów oraz tłuszczów. Kiedy pokarm wymaga, aby organizm włożył w proces jego trawienia więcej zasobów, niż sam zawiera, wówczas zasługuje na miano substancji „antyodżywczej”. Takie pokarmy są w ostateczności dla organizmu szkodliwe, ponieważ w procesie trawienia pozbawiają go większej ilości substancji odżywczych, niż same dostarczają.
Orientalni medycy już tysiące lat temu wiedzieli, że zdrowie zębów i dziąseł jest odbiciem stanu zdrowia całego organizmu. Tradycyjna medycyna chińska od dawna wykorzystuje tę holograficzną koncepcję, zgodnie z którą badanie jednej części organizmu daje wyobrażenie o stanie zdrowia całego organizmu. Jest to cecha charakterystyczna diagnostyki orientalnej medycyny i jest od dawna precyzyjnym i dokładnym elementem sztuki medycznej. Wygląda na to, że nie ma znaczenia, co jest badane: układ krwionośny, język, twarz, ucho. Część ciała o takim znaczeniu i wewnętrznych połączeniach jak jama ustna zawiera w sobie ogromny potencjał jako narzędzie diagnostyczne. Każdy, kto kiedykolwiek „zaglądał darowanemu koniowi w zęby”, może powiedzieć, że obserwacja zębów jest szybką i wygodną metodą oceny stanu całego organizmu.
Nawet w nauce Zachodu wiemy, że zęby są zbudowane z wapnia, soli mineralnych, protein i innych związków. Ponieważ sam organizm nie jest zdolny do wytworzenia tych składników, zęby będą cierpiały, kiedy w diecie będzie ich brakowało.
Kolejne spostrzeżenie chińskiej medycyny mówi, że usta są początkiem żołądka i układu trawiennego. Jeśli dochodzi do choroby lub niewydolności układu trawiennego, to może to czasami objawiać się w postaci dysfunkcji zębów i nabłonka jamy ustnej. Jest to zrozumiałe, jeśli uznamy, że wapń i inne sole mineralne muszą być zaabsorbowane do krwioobiegu, zanim będą mogły być wykorzystane przez organizm. Nie wystarczy, że składniki odżywcze znajdą się w pokarmach, jakie spożywamy. Jeśli mają być użyteczne, muszą być jeszcze przyswojone w procesie trawienia.
W taki sam sposób można przedstawić współzależności między zębami i innymi układami organizmu. Zęby są bezpośrednio związane z sercem poprzez naczynia krwionośne. 
Nawet medycyna Zachodu wie o tym i dlatego niektórzy ludzie muszą przyjmować antybiotyki przed zabiegami dentystycznymi, aby uniknąć przedostawania się zakaźnych organizmów do serca i innych organów. Tak więc zdrowa krew i prawidłowe krążenie są również konieczne, aby mieć zdrowe uzębienie. Chociaż higiena jamy ustnej odgrywa rolę w zapobieganiu próchnicy zębów, należy jednak pamiętać, że próchnica często bywa wskaźnikiem powstałej, gdzieś w organizmie nierównowagi.
Unikanie wszystkich przetworzonych pokarmów – pokarmów o niskiej wartości i rafinowanych olei -jest warunkiem koniecznym do poprawienia zdrowotności zębów. W celu przejęcia kontroli nad naszym własnym dobrym samopoczuciem musimy zadbać o dostawę odpowiedniej żywności.
Nie wierzmy reklamom telewizyjnym, w których aktor ubrany w biały kitel obiecuje, że w wyniku używania reklamowanej pasty będziemy mieli zdrowe białe zęby bez ubytków.
Zobaczmy przykładowy skład drogiej pasty znanej marki, która wg etykiety wzmacnia szkliwo, chroni zęby przed działaniem kwasów i zapobiega próchnicy :
Aqua, Sorbitol, Hydrated Silica, Glycerin, Potassium Nitrate, PEG-6, Cocamidopropyl Betaine, Aroma, Xanthan Gum, Sodium Saccharin, Sodium Fluoride, Titanium Dioxide, Sodium Hydroxide, Limonene, Anise Alcohol. Zawiera fluorek sodu (1450 ppm fluorku), azotan potasu 5% w/w.
I zadajamy sobie pytanie który z w/w składników ma taką magiczną moc?