wtorek, 14 czerwca 2016

Chińczycy płacili swoim lekarzom za zdrowie, nie za choroby


5
Piękno Chińskiej medycyny polega na tym, że obejmuje ona całokształt życia człowieka. Jeszcze około stu lat temu, Chińczycy wyznawali zasadę, aby płacić lekarzom za to, że utrzymują swoich pacjentów w zdrowiu. Kiedy ktoś zachorował, wychodzono z założenia lekarz nie wywiązał się ze swoich obowiązków, przestawał dostawać wypłatę dopóki dana osoba nie wyzdrowiała. Bazując na tej zasadzie stworzyli jeden z ciekawszych systemów „ubezpieczeń zdrowotnych”.
Lekarze byli zobowiązani leczyć za darmo, dopóki pacjent nie wyzdrowiał, dzięki takiemu systemowi zależało im na jak najszybszym i jak najskuteczniejszym uleczeniu. W ich interesie było również dbanie o jak najlepszą kondycję ludzi, których mieli pod swoją opieką.
Celem każdej terapii była kompleksowa troska o cały organizm, a nie doraźne leczenie pojedynczych dysfunkcji. Kluczem było wzmocnienie odporności chorego, poprawa krążenia krwi oraz energii życiowej zwanej „Qi”.
6
Według tradycyjnej chińskiej medycyny, ciało ludzkie posiada wyznaczone szlaki (meridiany), którymi krąży energia „Qi”. Harmonijny, stały i łagodny przepływ „Qi” przez meridiany oznacza zdrowie – rozumiane w medycynie chińskiej szeroko: jako zdrowe ciało, jasność umysłu, bogactwo i powodzenie. Natomiast symptomy choroby pojawiają się wtedy, gdy przepływ energii ustaje (co nie znaczy, że ubywa „Qi”, a jedynie, że nie uczestniczy ono w obiegu) lub jest zaburzony.
Medycyna chińska zna wiele sposobów na przywrócenie harmonijnego przepływu „Qi”: zioła, specjalne diety, serie ćwiczeń Qigong, usuwające blokady meridianów masaże, czy w końcu korygująca przepływ „Qi” akupunktura.
Ze względu na założenie nierozerwalnej więzi człowieka z Wszechświatem filozofia chińska przyjmuje, że „Qi” w otoczenu jest jednym z czynników kształtujących zdrowie człowieka. Próbą zrozumienia tego wpływu i kształtowania go tak, by był korzystny jest Feng Shui – sztuka aranżacji przestrzeni tak, by z jednej strony zneutralizować niekorzystne wpływy otaczających człowieka form, a z drugiej – by „zaprosić” do tego otoczenia harmonijną „Qi”..
Równowagę „Qi” można odzyskać  także przy pomocy odpowiednich technik. Chodzi o to, aby za pomocą określonych ruchów ciała, oddechu i wizualizacji sprawić, by bez przeszkód krążyła w ciele. Wtedy jesteśmy zdrowi, pełni witalności, mamy sprawne ciało i umysł.

zródło  dobrewiadomości

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Ta chwila...

Chwila obecna jest taka jaka jest..
Zawsze.
Czy pozwolisz jej istniec?
Podział zycia na przeszłość, teraźniejszość i przyszłośc został
stworzony przez umysł i w ostatecznym sensie jest iluzją.



środa, 8 czerwca 2016

Prawdziwa przyczyna próchnicy zębów a Medycyna Chińska

Wbrew powszechnej opinii próchnica zębów nie jest spowodowana przez złą higienę jamy ustnej, podobnie jak większość innych dolegliwości trapiących ludzkość spowodowana jest niewłaściwa dieta lub niewłaściwym przyswajaniem minerałów, co z kolei jest efektem zaburzenia i zanieczyszczenia jelit i wątroby.
 Jeśli ktoś prawidłowo się odżywia dobrze jest przeprowadzić naturalną kuracje oczyszczającą ze złogów co spowoduje lepsze przyswajanie składników odżywczych, co przy okazji da efekt nie tylko w postaci zdrowych i ładnych zębów ale wpłynie korzystnie na inne organy i cały organizm.

Oczywiście przy tym nie należy zaniedbywać higieny jamy ustnej, wskazane są natomiast naturalne, ziołowe lub przygotowane własnoręcznie pasty do zębów czy proszki, nie zawierające fluoru i dodatków chemicznych, pamiętając ze jama ustna jest pierwszym etapem trawienia i wchłaniania.
Teza że epidemia próchnicy w krajach wysoko uprzemysłowionych jest konsekwencja odżywiania się pokarmami wyhodowanymi na wyeksploatowanych glebach pozbawionych składników mineralnych i pokarmami wysoko-przetworzonymi wydaje się być słuszna chociażby z jednego powodu: wystarczy zadać sobie pytanie: co ludzie robili, aby zapobiec próchnicy zębów przed wynalezieniem pasty do zębów, szczoteczek i dentystów?
Jedną z wielu dużych różnic pomiędzy „prymitywnymi” kulturami a naszym współczesnym społeczeństwem jest to, co uważamy za pożywienie. Żywność naszych przodków pochodziła bezpośrednio z Ziemi, podczas gdy pokarmy w społeczeństwie uprzemysłowionym pochodzą z fabryk. 
Metody stosowane we współczesnym rolnictwie, w połączeniu z powszechnymi praktykami przetwarzania żywności, pozbawiają naszą dietę większości istotnych czynników odżywczych i właśnie w tym kryje się prawdziwa przyczyna próchnicy zębów. Nasz współczesny styl życia zdaje się wymagać masowej produkcji artykułów spożywczych, jednak sprawność naszego obecnego systemu bazuje na zysku korporacyjnego przemysłu spożywczego.
Nietrudno dostrzec związek między zdrowotnością gleby a zdrowiem ludzi spożywających to, co z niej pochodzi. Górną warstwę gleby zasiedla ogromna różnorodność mikroskopijnych form życia, owadów i innych podziemnych stworzeń, które wchodzą we wzajemne z nią oddziaływania. W procesie życia i śmierci tych form życia, ich produkty przemiany i szczątki zamieniane są w rezerwuar azotu, soli mineralnych oraz innych biologicznych składników stanowiących budulec żywych organizmów. Rośliny absorbują te związki, a zwierzęta zjadają rośliny. Ostatecznie ludzie zjadają wszystko – rośliny i zwierzęta.
Przechadzka po dowolnym supermarkecie ujawnia przyczyny problemów z naszymi zębami. Każdy artykuł na półce został, jak się wydaje, zmieniony w stosunku do swojej naturalnej formy. Do wszystkich pokarmów dodano cukier, słodziki, rafinowane ziarna i rafinowane oleje roślinne. Puszkowane, pakowane i konserwowane pożywienie jest normą i trudno jest, a nawet wręcz niemożliwe, znalezienie czegoś nie będącego wytworem czołowych dostawców żywności. 
Nawet działy ze „świeżą żywnością” nie wydają się mniej skażone. Część owoców i jarzyn została genetycznie zmodyfikowana, a wszystkie one wielokrotnie spryskane trującymi chemikaliami, pestycydami i syntetycznymi nawozami. Mięso i ryby mają wsparcie w postaci technik „fabrycznej hodowli” i są nafaszerowane lekami, hormonami i antybiotykami mającymi kompensować mizerną zdrowotność hodowanych w klatce zwierząt. Mleko pochodzi od krów karmionych przemysłowymi odpadami i musi być pasteryzowane, by nie wpędzać ludzi w choroby.
Różnorodność upraw, płodozmian, odłogowanie ziemi i stosowanie organicznych nawozów, wszystko to zapewnia zachowanie żyzności gleby. Te obserwacje oraz wiele innych po raz pierwszy odnotował pionier żywienia dr Weston A. Price, dentysta, który badał przyczyny próchnicy zębów. 70 lat temu dr Price rozpoczął systematyczne badania narastającego problemu próchnicy zębów. Odwiedzał autochtoniczne społeczności na całym świecie, analizując stan zdrowotny ich uzębienia w odniesieniu do stosowanych przez nie diet. Zauważył, że kiedy miejscowi ludzie kontynuowali dietę, którą przez wiele pokoleń stosowali ich przodkowie, z łatwością zachowywali zdrowe uzębienie w niemal idealnym stanie. Kiedy jednak przechodzili na przetworzone w zachodnim stylu pokarmy, które stały się im dostępne w wyniku kontaktów z białą rasą, w ich uzębieniu coraz częściej zaczęły pojawiać się ubytki.

Warto tu dodać, że miejscowi ludzie nie szczotkowali zębów (i w konsekwencji mieli między zębami resztki różnych pokarmów), a mimo to nie mieli ubytków. Potrafili utrzymać jamę ustną w niemal perfekcyjnym stanie przez całe życie, pod warunkiem że spożywali tradycyjne pokarmy. Badane jednostki miały uzębienie w idealnym stanie, mimo iż nie piły fluoryzowanej wody, nie korzystały z usług dentystów i nie używały pasty do zębów. Gdy tylko zaczęli spożywać wysoce przetworzone „pożywienie białego człowieka”, zaczynali tracić zęby w rezultacie próchnicy. Szczotkowanie czyniło ich zęby czystszymi, ale nadal mieli ubytki!
Pokarmami, które przyczyniły się do pogorszenia stanu zdrowotności uzębienia, były głównie: pszenna mąka, cukier, łuskany ryż, puszkowana żywność, rafinowane oleje roślinne i wszystkie pokarmy zawierające te produkty. 
Oczywiście tego rodzaju artykuły to nie wszystko, co można znaleźć w typowym zachodnim supermarkecie. Kiedy ziarna są mielone na mąkę, szczególnie pszenną, są pozbawiane większości ich odżywczych składników. To samo można powiedzieć o białym ryżu, białym cukrze i każdym innym w dużym stopniu rafinowanym produkcie spożywczym. Końcowym rezultatem większości procesów przetwarzania jest substancja bogata w „puste kalorie” i pozbawiona witamin, soli mineralnych, protein, żywych enzymów oraz tłuszczów. Kiedy pokarm wymaga, aby organizm włożył w proces jego trawienia więcej zasobów, niż sam zawiera, wówczas zasługuje na miano substancji „antyodżywczej”. Takie pokarmy są w ostateczności dla organizmu szkodliwe, ponieważ w procesie trawienia pozbawiają go większej ilości substancji odżywczych, niż same dostarczają.
Orientalni medycy już tysiące lat temu wiedzieli, że zdrowie zębów i dziąseł jest odbiciem stanu zdrowia całego organizmu. Tradycyjna medycyna chińska od dawna wykorzystuje tę holograficzną koncepcję, zgodnie z którą badanie jednej części organizmu daje wyobrażenie o stanie zdrowia całego organizmu. Jest to cecha charakterystyczna diagnostyki orientalnej medycyny i jest od dawna precyzyjnym i dokładnym elementem sztuki medycznej. Wygląda na to, że nie ma znaczenia, co jest badane: układ krwionośny, język, twarz, ucho. Część ciała o takim znaczeniu i wewnętrznych połączeniach jak jama ustna zawiera w sobie ogromny potencjał jako narzędzie diagnostyczne. Każdy, kto kiedykolwiek „zaglądał darowanemu koniowi w zęby”, może powiedzieć, że obserwacja zębów jest szybką i wygodną metodą oceny stanu całego organizmu.
Nawet w nauce Zachodu wiemy, że zęby są zbudowane z wapnia, soli mineralnych, protein i innych związków. Ponieważ sam organizm nie jest zdolny do wytworzenia tych składników, zęby będą cierpiały, kiedy w diecie będzie ich brakowało.
Kolejne spostrzeżenie chińskiej medycyny mówi, że usta są początkiem żołądka i układu trawiennego. Jeśli dochodzi do choroby lub niewydolności układu trawiennego, to może to czasami objawiać się w postaci dysfunkcji zębów i nabłonka jamy ustnej. Jest to zrozumiałe, jeśli uznamy, że wapń i inne sole mineralne muszą być zaabsorbowane do krwioobiegu, zanim będą mogły być wykorzystane przez organizm. Nie wystarczy, że składniki odżywcze znajdą się w pokarmach, jakie spożywamy. Jeśli mają być użyteczne, muszą być jeszcze przyswojone w procesie trawienia.
W taki sam sposób można przedstawić współzależności między zębami i innymi układami organizmu. Zęby są bezpośrednio związane z sercem poprzez naczynia krwionośne. 
Nawet medycyna Zachodu wie o tym i dlatego niektórzy ludzie muszą przyjmować antybiotyki przed zabiegami dentystycznymi, aby uniknąć przedostawania się zakaźnych organizmów do serca i innych organów. Tak więc zdrowa krew i prawidłowe krążenie są również konieczne, aby mieć zdrowe uzębienie. Chociaż higiena jamy ustnej odgrywa rolę w zapobieganiu próchnicy zębów, należy jednak pamiętać, że próchnica często bywa wskaźnikiem powstałej, gdzieś w organizmie nierównowagi.
Unikanie wszystkich przetworzonych pokarmów – pokarmów o niskiej wartości i rafinowanych olei -jest warunkiem koniecznym do poprawienia zdrowotności zębów. W celu przejęcia kontroli nad naszym własnym dobrym samopoczuciem musimy zadbać o dostawę odpowiedniej żywności.
Nie wierzmy reklamom telewizyjnym, w których aktor ubrany w biały kitel obiecuje, że w wyniku używania reklamowanej pasty będziemy mieli zdrowe białe zęby bez ubytków.
Zobaczmy przykładowy skład drogiej pasty znanej marki, która wg etykiety wzmacnia szkliwo, chroni zęby przed działaniem kwasów i zapobiega próchnicy :
Aqua, Sorbitol, Hydrated Silica, Glycerin, Potassium Nitrate, PEG-6, Cocamidopropyl Betaine, Aroma, Xanthan Gum, Sodium Saccharin, Sodium Fluoride, Titanium Dioxide, Sodium Hydroxide, Limonene, Anise Alcohol. Zawiera fluorek sodu (1450 ppm fluorku), azotan potasu 5% w/w.
I zadajamy sobie pytanie który z w/w składników ma taką magiczną moc?




piątek, 3 czerwca 2016

Cwicz z uwagą ;-)


Myśl dnia

„I tak oto wszyscy na świecie wiedzą, jak szukać tego, czego nie wiedzą,
 lecz nie wiedzą, jak szukać tego, co już wiedzą.
 Wszyscy wiedzą, jak negować to, co nie jest dobrem, 
 lecz nie wiedzą, jak negować to, co jest dobrem. Oto wielki zamęt.”
- Zhuangzi



Imbir można uprawiać w doniczkach !


Imbir lekarski (Zingiber officinale) dał nazwę całej rodzinie imbirowatych (Zingiberaceae).

Jest byliną, czyli rośliną wieloletnią, osiągającą około 1 m wysokości, pokrojem przypomina trzcinę. Pochodzi z Indii, gdzie również dziś uprawia się imbir na dużych plantacjach, podobnie jak w Chinach, Japonii, w Afryce i w wielu innych krajach o tropikalnym klimacie.

Mieszkańcy Europy Środkowej poznali imbir już w średniowieczu. Jego kłącza przywożono najpierw do Italii, gdzie stosowano je jako lek żołądkowy. Nie znano jeszcze wtedy pochodzenia tej rośliny i przypuszczano, że jest sprowadzana z Arabii.

Pierwszym Europejczykiem, który oglądał rosnący imbir, był Marco Polo. W czasie swoich wschodnich podróży, często widywał tę roślinę w różnych prowincjach chińskich. Później kłącze imbiru zaczęło budzić coraz większe zainteresowanie w lecznictwie.

Słynny polski przyrodnik, ksiądz Krzysztof Kluk (1739–1796) przypisywał imbirowi działanie pobudzające i wzmacniające. Również znany krakowski lekarz, Ignacy Rafał Czerniakowski uważał, że imbir należy do środków silnie pobudzających i rozgrzewających, a w mniejszych dawkach wzmacniających żołądek i usprawniających trawienie.

Obecnie wiadomo, że kłącza imbiru zawierają olejek eteryczny, a w nim związki seskwiterpenowe (zingiberen i zingiberol) oraz oleisty związek o ostrym palącym smaku (gingerol).

Obecnie w wielu krajach imbir stosuje się w lecznictwie jako środek pobudzający wydzielanie soków trawiennych i zwię- kszający apetyt. Jest przy tym znanym, nieszkodliwym środkiem przeciwko nudnościom, który warto stosować zwłaszcza w pierwszym okresie ciąży oraz przy chorobie lokomocyjnej, a także przy niestrawności i bolesnych skurczach żołądka. Działa również antydepresyjnie.

Japończycy plasterki imbiru podają między kolejnymi daniami w celu oczyszczenia podniebienia i ułatwienia trawienia. Kłącze utarte na tarce i zmieszane z oliwą, nałożone na skórę głowy przed użyciem szamponu jest skutecznym środkiem na łupież.

Jak dawniej, tak i obecnie imbir stosuje się jako aromatyczną, ostrą przyprawę do mięsa, owoców morza, ryb, sosów i niektórych ciast. Sprzedaje się go w postaci całych kłączy, kłączy wysuszonych i zmielonych, a także kandyzowanych i marynowanych.

Najcenniejsze są jednak pod każdym względem świeże kłącza, które przy odrobinie cierpliwości można mieć na bieżąco. Mimo że imbir pochodzi z tropików, nadaje się do uprawy doniczkowej i dość łatwo aklimatyzuje się w naszych mieszkaniach.

Wystawa, jaką powinniśmy mu zapewnić, ma charakteryzować się dużą ilością światła, ale nie wolno dopuścić, aby na imbir padły ostre promienie słoneczne. Najbardziej odpowiednie będą więc parapety okien wychodzących na wschód i zachód.

Do rozmnażania rośliny można z powodzeniem wykorzystać świeże kłącza imbiru. Muszą być sprężyste i bez skaz. Do uprawy nie nadają się kłącza wysuszone lub nadgniłe. Często widać już na nich wyraźnie zawiązki nowych pędów („oczka”).

Jeżeli wybrane kłącze jest zbyt duże, można je przyciąć do odpowiedniej wielkości (od 7 do 10 cm), trzeba to zrobić czystym i bardzo ostrym nożem.

Odkażoną doniczkę napełnia się w 2/3 ziemią uprawną. Na wierzchu płasko układa się wybrane kłącza i przykrywa się je 1–2-centymetrową warstwą ziemi. Następnie na doniczkę naciąga się foliową torebkę i odstawia roślinę w miejsce o stałej temperaturze 20–25o C. Należy pamiętać, ze podłoże powinno być stale wilgotne.

Najbardziej odpowiednim podłożem dla imbiru jest takie, które charakteryzuje się lekkością, wysoką zawartością próchnicy i odczynem zbliżonym do obojętnego. Odpowiednia będzie mieszanka ziemi liściowej i kompostowej (w stosunku 2:1), z niewielką domieszką piasku.

W uprawie imbiru wskazane są naczynia plastykowe, z tego względu, iż ziemia w nich wolniej wysycha, a stale umiarkowanie wilgotne podłoże najlepiej roślinie służy. W związku z tym, że w krótkim czasie kłącza imbiru wydają dużo odrostów i bardzo się zagęszczają, dobrze sadzić je od razu do większych doniczek, mis czy skrzynek balkonowych.

Prawdopodobnie minie co najmniej kilka tygodni, zanim powstaną pierwsze korzenie. Kiedy pokaże się kiełek, ściąga się foliową osłonkę i ustawia doniczkę w jasnym i ciepłym miejscu.

Latem roślina znosi temperaturę do

30o C. Można ją też uprawiać na dworze, na osłoniętym stanowisku. Przypominające trzcinę liście jesienią żółkną i całkowicie obumierają. Na zimę naczynie z imbirem można przenieść w ciepłe miejsce o temperaturze nie niższej niż 10o C. W tym czasie rośliny się nie podlewa. W lutym przestawia się ją znowu w jasne, ciepłe miejsce i wznawia podlewanie. Wkrótce imbir znacznie wypuszcza nowe pędy.

Wczesną wiosną na przełomie lutego i marca nadmiernie rozrośnięte egzemplarze rozrywa się i poszczególne części sadzi do lekkiej, wilgotnej ziemi. Rany powstałe w wyniku rozrywania kłączy dobrze jest obsypać sproszkowanym węglem drzewnym, który zapobiega gniciu. Uzyskane w ten sposób sadzonki przyjmują się prawie w 100%.

Kłącza do celów kulinarnych należy zbierać na jesieni, ale można je również podbierać w innych porach roku, zwłaszcza dla celów leczniczych – w zależności od potrzeb.

Teresa Lewkowicz-Mosiej



Tao na dziś

"Tao jest ukrytą skarbnicą wszechrzeczy.
Skarbem uczciwych, ochroną błądzących.
Dobre słowo zawsze znajdzie adresata.
Dobry uczynek może być darem dla innych.
To, że człowiek zbacza z właściwej ścieżki,
Nie oznacza, że należy go przegnać.
Dlatego w czasie koronacji cesarza
Lub podczas powołania wysokich urzędników
Niech inni ofiarują drogocenne klejnoty i konne zaprzęgi.
Ty ofiaruj Tao, nie ruszając się z miejsca.
Dlaczego starożytni cenili Tao?
Czyż nie ze względu na zawartą w nim moc, którą odnajdą poszukujący,
A wtedy winnym odpuszczone zostaną występki?
Dlatego Tao jest tak wielkim skarbem."

- Lao Tzu, "Tao Te Ching"